Zabytki stoją tu jeden przy drugim. Ta świętokrzyska wioska wygląda jak z pocztówki, ale bez tłumów

2026-05-24 18:01

Gdy zjeżdżasz z trasy krajowej nr 9, łączącej Radom z Rzeszowem, krajobraz nagle zwalnia. Między Klimontowem a Łoniowem, w sercu ziemi sandomierskiej, leży miejscowość, która wymyka się standardowym wyobrażeniom o polskiej wsi. Sulisławice nie są tylko kolejnym punktem na mapie województwa świętokrzyskiego; to miejsce, gdzie monumentalna architektura spotyka się z absolutną ciszą, a historia o randze krajowej toczy się bez asysty autokarów wypełnionych turystami.

Sulisławice. Zabytki stoją tu jeden przy drugim. Ta świętokrzyska wioska wygląda jak z pocztówki, ale bez tłumów

i

Autor: Remigiusz Przygoda/ Facebook Sulisławice. Zabytki stoją tu jeden przy drugim. Ta świętokrzyska wioska wygląda jak z pocztówki, ale bez tłumów

Zabytki stoją tu niemal jeden przy drugim, tworząc kompleks sakralny, którego nie powstydziłyby się największe europejskie miasta. Widok dwóch kościołów – surowego, romańsko-barokowego „starego” i strzelistego, neogotyckiego „nowego” – wyrastających nagle wśród świętokrzyskich pól, wywołuje u przyjezdnych instynktowne sięgnięcie po aparat. To jedna z tych rzadkich lokalizacji, gdzie można poczuć ciężar wieków bez konieczności przeciskania się przez tłumy znane z nieodległego Sandomierza.

Współczesne Sulisławice to oaza spokoju, w której czas zdaje się płynąć innym rytmem. Choć wieś jest lokalnym ośrodkiem pielgrzymkowym, na co dzień dominuje tu atmosfera sprzyjająca refleksji i spokojnym spacerom. Jeśli szukasz odpowiedzi na pytanie, co zobaczyć w świętokrzyskim, by uniknąć komercyjnego zgiełku, ta miejscowość powinna znaleźć się na szczycie Twojej listy.

Architektoniczny duopol. Świątynie, które przetrwały wszystko

Sulisławice to jedna z najstarszych wsi w regionie, której początki sięgają prawdopodobnie już XI wieku. Prawdziwym fenomenem jest jednak tutejszy zespół sakralny, położony na wzniesieniu górującym nad okolicą. W centrum wsi, otoczone murowanym ogrodzeniem, stoją obok siebie dwie budowle, które stanowią żywy podręcznik historii architektury.

Stary kościół pw. Narodzenia NMP to architektoniczna zagadka. Jego najstarsze, romańskie mury nawy, wykonane z precyzyjnie obrobionych ciosów piaskowca, datuje się na drugą ćwierć XIII wieku. Na kamieniach do dziś wprawne oko dostrzeże znaki kamieniarskie i tajemnicze ryty pozostawione przez średniowiecznych rzemieślników. Świątynia ta przeszła dramatyczną drogę: została zniszczona podczas najazdu tatarskiego, by około 1600 roku zyskać drugie życie dzięki rozbudowie w stylu barokowym.

Wewnątrz starej świątyni panuje kameralny półmrok, który podkreśla detale: rokokowe ołtarze, ambonę z tego samego okresu oraz barokowe nagrobki. Szczególną uwagę zwracają dwa ołtarze malowane iluzjonistycznie bezpośrednio na ścianach oraz młodopolska polichromia Jana Bukowskiego z 1934 roku. W portalu wejściowym wciąż znajdują się dębowe drzwi z późnogotyckim zamkiem i oryginalnymi okuciami, które pamiętają czasy królów.

Tuż obok, w kontraście do niskiej bryły starego kościoła, wznosi się nowa świątynia parafialna, zbudowana w latach 1871–1888. To imponujący przykład angielskiego neogotyku, zaprojektowany przez Wojciecha Bobińskiego i ukończony przez Bronisława Muklanowicza. Jej dwie wysokie wieże z ostrosłupowymi hełmami są widoczne z odległości wielu kilometrów, stanowiąc charakterystyczny punkt orientacyjny w krajobrazie Wyżyny Sandomierskiej. Fasada z dekoracyjnym domkiem portalowym i rozetą sprawia, że Sulisławice wyglądają jak kadr z historycznego filmu.

Tajemnica cudownej ikony i sensacyjne kradzieże

Sercem sulisławskiego sanktuarium jest cudowny obraz Matki Bożej Bolesnej – Misericordia Domini, pochodzący z około 1450 roku. To niewielkie dzieło (22 x 21,5 cm) skrywa historię, której nie powstydziłby się dobry thriller. Przez wieki uważano, że ikona ma korzenie rusko-bizantyjskie, jednak najnowsze badania wskazują na szkołę małopolską.

Obraz trafił do Polski w 1610 roku w bagażu Doroty Ogrufiny, córki popa, którą sandomierski rycerz Wespazjan Rusiecki przywiózł jako brankę z wyprawy na Wschód. Dorota poślubiła sulisławskiego kościelnego, Macieja Pracla, a ikonę, która rzekomo ocaliła ją przed śmiercią głodową podczas tułaczki, przekazała do kościoła, gdy jej pasierbowie zaczęli podśmiewać się z jej nabożeństw.

Sława obrazu eksplodowała po 1655 roku, kiedy to odnotowano serię niewytłumaczalnych zjawisk: dzwony miały dzwonić same, a obraz unosić się w powietrzu nad ołtarzem. Wierzono również, że ikona oślepiła złodzieja próbującego ją wynieść podczas potopu szwedzkiego. Przez wieki lista uzdrowień i łask rosła – od Sebastiana Kwiatonia, który odzyskał wzrok, po 3-letniego Józefa Sadowskiego uleczonego z kalectwa kręgosłupa.

Historia najnowsza obrazu jest jednak równie poruszająca. W nocy z 27 na 28 października 1992 roku ikona została skradziona z głównego ołtarza. Mimo zakrojonego na szeroką skalę śledztwa, tropy urywały się na granicy państwa. Cud wydarzył się po raz kolejny w marcu 1994 roku – oryginalny obraz został podrzucony na teren jednej z warszawskich parafii przez tajemniczego mężczyznę. Dziś ikona, po rekoronacji przez nuncjusza apostolskiego, ponownie znajduje się w sulisławickim ołtarzu, chroniona nowoczesnymi systemami zabezpieczeń.

„Jędrusie”: Rycerska legenda w cieniu sanktuarium

Sulisławice to nie tylko kult religijny, ale i bastion polskiego oporu podczas II wojny światowej. W dawnej zakrystii starego kościoła mieści się Izba Pamięci oddziału partyzanckiego „Jędrusie”. Był to jeden z pierwszych i najskuteczniejszych oddziałów dywersyjno-bojowych na ziemiach polskich, założony przez Władysława Jasińskiego, pseudonim „Jędruś”.

Dlaczego właśnie tutaj? Kościelne zabudowania, w tym murowany skarbczyk i krypty, służyły partyzantom za doskonałe schronienie. To tu działała ich podziemna drukarnia, w której wydawano pismo „Odwet”. „Jędrusie” zasłynęli brawurowymi akcjami, takimi jak rozbicie niemieckich więzień w Opatowie i Mielcu, uwalniając łącznie kilkuset więźniów.

Odwiedzając sulisławski cmentarz parafialny, natrafimy na kwaterę poległych partyzantów oraz grób samego Władysława Jasińskiego. To miejsce jest żywym dowodem na to, jak zabytki województwa świętokrzyskiego splatają się z walką o niepodległość, tworząc unikalny klimat miejscowości, która pamięta o swoich bohaterach.

Spokój świętokrzyskiej wsi bez komercji

Sulisławice to propozycja dla turystów, którzy cenią autentyczność. Spacer po wsi pozwala poczuć atmosferę dawnej Polski. Krajobraz okolicy to typowa dla tego regionu mozaika pól i sadów, przecięta malowniczymi dolinami rzek, takimi jak Koprzywianka. W porze kwitnienia drzew owocowych cała gmina Łoniów zamienia się w biało-różowy ogród, co czyni wizytę jeszcze bardziej fotogeniczną.

Dlaczego warto przyjechać właśnie teraz? Sulisławice nadal pozostają poza głównym nurtem masowej turystyki. To idealne miejsce na weekend w świętokrzyskim, jeśli planujesz bazę wypadową w spokojnym miejscu, a jednocześnie chcesz mieć w zasięgu ręki najważniejsze atrakcje regionu. Brak straganów z tandetnymi pamiątkami i cisza panująca wokół sanktuarium pozwalają na prawdziwy reset i skupienie się na detalu architektonicznym czy bogatej historii miejsca.

Dla miłośników aktywnego wypoczynku przez wieś przebiega zielony szlak rowerowy prowadzący z Sandomierza do Ujazdu. To trasa określana jako łatwa, biegnąca głównie drogami asfaltowymi o niskim natężeniu ruchu, co czyni ją bezpieczną propozycją dla rodzinnych wycieczek.

Co warto wiedzieć przed przyjazdem?

Planując wizytę w Sulisławicach, warto uwzględnić kilka kluczowych informacji technicznych, które ułatwią zwiedzanie tej wsi z zabytkami.

  • Dojazd i parking: Sulisławice leżą przy trasie nr 9. Samochód najlepiej zostawić na dużym parkingu bezpośrednio przy nowym kościele (sanktuarium)
  • Godziny otwarcia: Sanktuarium jest ogólnodostępne w godzinach 8:00–18:30. Zwiedzanie wnętrz obu kościołów oraz Izby Pamięci „Jędrusiów” jest możliwe poza godzinami nabożeństw
  • Czas zwiedzania: Na spokojne obejrzenie obu świątyń, Izby Pamięci oraz spacer po zabytkowym cmentarzu warto zarezerwować około 1,5 do 2 godzin
  • Msze święte: W niedziele msze odbywają się o godzinach: 8:00, 10:00, 12:00 i 18:00
  • Propozycja mini wycieczki: Sulisławice warto połączyć w jedną trasę z Koprzywnicą (zabytkowy zespół cysterski, 8,5 km) oraz Klimontowem (unikatowa kolegiata, 11,5 km). Całość stanowi doskonałą pętlę historyczną niedaleko Sandomierza.

Sulisławice pozostają jedną z tych rzadkich „białych plam” na mapie polskiej komercji, gdzie jakość zabytków drastycznie przewyższa rozpoznawalność miejsca. To wieś, która nie musi krzyczeć o swoją uwagę – jej monumentalne wieże i romańskie mury mówią same za siebie. Odjeżdżając stąd, ma się poczucie odkrycia sekretu, o którym wiedzą tylko nieliczni wtajemniczeni i mieszkańcy regionu. To miejsce udowadnia, że najciekawsze historie nie zawsze kryją się tam, gdzie stoi najwięcej autokarów.

Zgadnij, czy to Świętokrzyskie? Gdzie znajduje się to miejsce
Pytanie 1 z 10
Ten dworzec kolejowy znajduje się w...
Zgadnij, czy to świętokrzyskie?

źródła: Swietokrzyskie.travel, Wikipedia, Mazowiecka Biblioteka Cyfrowa, Parafia i Sanktuarium Sulisławice, Zabytek.pl.