Odkrywamy Świętokrzyskie. Stokowiec, Rejów i suchedniowski Kruk pokonasz na nartach. Nie bój się wilków, ruszaj na wyprawę!

To miejsce wielu nazywa "bramą Gór Świętokrzyskich". Brzmi ciekawie, ale zimą zaśnieżone, leśne trasy najlepiej pokonać na nartach biegowych. Kiedy w środku głuszy pojawi się zmęczenie, człowiek zazdrości tym, którzy kilkadziesiąt kilometrów dalej szusują na świetnie przygotowanych stokach. Potem jednak przychodzi przełamanie i mkniemy dalej!

Miłośnicy narciarstwa alpejskiego mają w województwie świętokrzyskim kilka znanych stoków do wyboru - Telegraf i Na Stadionie w Kielcach, Szwajcarię Bałtowską, Sabat Krajno czy Tumlin. Ci, którzy preferują bieganie na nartach, muszą szukać innych miejsc, ale i tych w zalesionym przecież regionie nie brakuje. Wiele tras znajdziemy na terenie Nadleśnictwa Suchedniów.

Cisza, czasem zaszczeka pies

Zrywam się o poranku z ciepłych pieleszy, pakuję do plecaka termos z gorącą herbatą, ciepły ubiór (choć nie do przesady), narty, kijki, ruszam - obieram kierunek Stokowiec w Suchedniowie. Podróż pociągiem z centrum Skarżyska-Kamiennej przebiega szybko i sprawnie. Po 6-7 minutach jestem na miejscu (z Kielc trwa ona w to miejsce około 40 minut). Wysiadam na stacji kolejowej Suchedniów Północny, wita mnie... cisza. Wokół biały puch, kilkanaście domostw, w oddali jedynie słychać samochody mknące "starą siódemką". Mija mnie jeszcze kolejny pociąg, tym razem podążając z Kielc do Ostrowca Świętokrzyskiego. Jeśli ktoś lubi zgiełk, towarzystwo ludzi, w takich okolicznościach przyrody może poczuć się dziwnie nieswojo. Obieram kierunek na północ, nad zalew Rejów, już w Skarżysku-Kamiennej. Ciszę przerywa na pewien czas szczekanie psa na jednej z posesji.

Świeży śnieg na trasie to mordęga

Podążam dalej, zakładając, że może w pół godziny pokonam trasę, odpocznę na Rejowie i potem ruszę w inną część Puszczy Świętokrzyskiej. Pogoda najlepiej weryfikuje oczekiwania. Dopóki droga na Stokowcu była w miarę odśnieżona, mogłem jechać szybciej, im bliżej jednak granicy gmin Suchedniów i Skarżysko, tym gorzej.

Pada śnieg, jest świeży, lepki, szkoda, że temperatura powietrza nie sięga -5 czy -10 stopni Celsjusza. Biały puch jest wtedy zmrożony i można mknąć w miarę szybko i sprawnie. Tym razem jednak brnę w śniegu, z lewej i prawej strony las, przede mną droga, na której nie ujrzysz przysłowiowego żywego ducha. Jeśli wybieramy się biegać na nartach i nie posiadamy do nich profesjonalnego smaru, starym, ale wypróbowanym sposobem jest potarcie spodów nart świecą. To daje lepszy poślizg.

Rejów w Skarżysku wita

Po jakichś dwóch kilometrach samodzielnej wyprawy spotykam dopiero jednego biegacza, który zdecydował się okrążyć dookoła zalew na Rejowie w Skarżysku. Mijam go, chwilę potem innego, samotnego spacerowicza. Dopiero po dotarciu do zalewu widać nieco więcej osób, spacerowiczów, ale wiadomo - tłumów o poranku nie ma.

Zbiornik przy ulicy Wioślarskiej, owszem cieszy się popularnością, ale latem. Z drugiej strony zimą wybierają go ci, którzy próbują swych sił w morsowaniu lub czynią to już regularnie. Jest tu dzika plaża, po drugiej stronie zalewu ośrodek wypoczynkowy należący do prywatnych przedsiębiorców. Kiedy odbijam z Wioślarskiej na Słoneczną, to już kilka kroków dzieli mnie od Muzeum Orła Białego, placówki idealnej do zwiedzania dla miłośników militariów i wojennych "pamiątek" czy eksponatów.

Następna leśna głusza

Obok muzealnego ogrodzenia znajduje się duża mapa, prezentująca walory czterech powiatów: skarżyskiego, koneckiego, starachowickiego i ostrowieckiego a także inne atrakcje Gór Świętokrzyskich. Na Słonecznej mam czas na kilkunastominutowy odpoczynek, "uzupełnienie płynów", potem wsiadam w autobus miejski linii 19 i jadę na koniec ulicy Kilińskiego, po drugiej stronie trasy S7. Tu już kończy się administracyjna granica Skarżyska, zaczyna teren Suchedniowa (zobacz na mapie poniżej).

Pokonuję podbieg i podziwiam pejzaże

Z "dziewiętnastki" wysiadam na końcu ulicy Kilińskiego, wita mnie Leśnictwo Rejów (i ujadające psy z pobliskich posesji). Żywego ducha i tu nie ujrzysz, ale za to można upajać się zapachem lasu, pięknymi, śnieżnymi widokami. Do wyboru są dwie trasy - ścieżka wiodąca w stronę ambony obserwacyjnej oraz droga w kierunku sąsiedniego leśnictwa - suchedniowskiego Kruka. Śnieg nadal sypie, więc warunki do biegania na nartach są trudne. Kiedy już minąłem leśniczówkę i pokonałem kilkusetmetrowy podbieg, na szczycie dopadło mnie zmęczenie. Musiałem na kilka minut przerwać wyprawę, z góry można było jednak podziwiać leśne pejzaże. Lubię ten klimat, jest niepowtarzalny.

Co z tymi wilkami?

Wielu turystów obawia się, że w tych rejonach może spotkać wilki. Ja, choć te trasy przemierzam do lat, najczęściej samotnie, nie miałem tej okazji (jakkolwiek by to głupio z moich ust nie zabrzmiało). Jeśli ktoś chciałby zgłębić temat wilków, polecam ten materiał: Wilki w Polsce. Co o nich wiemy, czy należy się ich bać? Badacze i ekolodzy uspokajają.

Docieram na rozjazd dróg, w prawo, na zachód można skierować się w stronę gminy Bliżyn i Dalejowa, na południowy wschód do suchedniowskiego Kruka. Zdecydowałem się na powrót na Kilińskiego i stamtąd autobusem do centrum Skarżyska. Nogi trochę już odmawiały posłuszeństwa...

Atrakcje i ciekawe miejsca. Warto je odwiedzić

Co można zwiedzić na pograniczu skarżysko-suchedniowskim, w promieniu tych kilkunastu czy 20 kilometrów? Oto propozycje:

  • Zalew Rejów, w jego okolicach np. ruiny wielkiego pieca
  • Muzeum Orła Białego przy ulicy Słonecznej w Skarżysku-Kamiennej
  • Leśnictwo Rejów, ulica Kilińskiego, miejsce popularne np. do zorganizowania zimowego kuligu
  • Rezerwat Dalejów i Skałki "Piekło Dalejowskie"
  • Rezerwat Świnia Góra (już na terenie gminy Bliżyn)
Świętokrzyskie. Telegraf Kielce oferuje atrakcje dla narciarzy i łyżwiarzy
QUIZ. Góry Świętokrzyskie - miejsca, ludzie i legendy. Czy znasz je dobrze?
Pytanie 1 z 10
Czy węgierski królewicz, Święty Emeryk, przebywający przed wiekami w Górach Świętokrzyskich, poznał osobiście polskiego króla Bolesława Krzywoustego?