Kameruńska owca utknęła na skalnej półce w Smerdynie. Do akcji ruszyli strażacy

2026-04-16 13:43

W województwie świętokrzyskim doszło do niezwykłej interwencji służb. Zwierzę rasy kameruńskiej wspięło się na strome zbocze kamieniołomu w Smerdynie w powiecie staszowskim. Czworonóg zablokował się na wąskiej krawędzi i nie mógł samodzielnie zejść. Przypadkowy przechodzień dostrzegł zagrożenie i powiadomił ratowników.

Owca utknęła w kamieniołomie w Smerdynie

Zdarzenie miało miejsce na terenie wyrobiska w Smerdynie (powiat staszowski). Błąkający się zwierzak afrykańskiej rasy wszedł na wysoki, skalisty gzyms. Obserwatorzy mogli początkowo przypuszczać, że ssak naśladuje zachowanie charakterystyczne dla zwinnych, wysokogórskich kozic.

Prawda okazała się jednak zupełnie inna, ponieważ czworonóg wpadł w ogromne kłopoty. Ukształtowanie terenu oraz urwisko uniemożliwiły bezpieczny powrót na stabilne podłoże. Skrajnie przerażony osobnik zamarł w bezruchu na ekstremalnie wąskim fragmencie skały i czekał na ratunek.

Zagrożenie zauważyli na szczęście przypadkowi spacerowicze. Obserwatorzy szybko zorientowali się, że owca nie poradzi sobie z zejściem ze stromego zbocza i natychmiast wykręcili numer alarmowy, prosząc o pilne wsparcie.

Dyżurny niezwłocznie wysłał do Smerdyny funkcjonariuszy PSP w Staszowie. Mundurowi po szybkim rozpoznaniu uznali, że zwykłe drabiny nie wystarczą do tej ewakuacji. Zapadła decyzja o natychmiastowym wykorzystaniu profesjonalnego sprzętu do wspinaczki wysokościowej.

Strażacy ze Staszowa ewakuowali zwierzę na linach

Mundurowi błyskawicznie przygotowali uprzęże i liny. Jeden z ratowników opuścił się po pionowym urwisku prosto do poszkodowanego czworonoga. Zwierzę zachowywało niezwykły spokój na wąskiej grani, grzecznie czekając na nadchodzącą pomoc.

Funkcjonariusz dotarł do celu, a następnie ostrożnie zabezpieczył owcę i powoli sprowadził ją na dół. Ratownik musiał działać precyzyjnie oraz powoli, aby nie wywołać dodatkowej paniki u uwięzionego ssaka.

Kiedy czworonóg dotknął kopytami twardego gruntu, natychmiast się uspokoił. Świadkowie zdarzenia relacjonowali później, że uratowany ssak głośno beczał. Brzmiało to niczym szczere podziękowanie za ewakuację.

Przytomność umysłu naocznych świadków oraz profesjonalizm staszowskich funkcjonariuszy zapobiegły tragedii. Zwierzęca amatorka wspinaczki nie odniosła żadnych obrażeń i mogła swobodnie odejść. Ta nieszablonowa interwencja z pewnością na długo zapadnie w pamięć lokalnym ratownikom.

Radio ESKA Google News