Teatr w teatrze, czyli pogoń za marzeniami w stylu lat 50.
Spektakl reżyseruje Tadeusz Kabicz, znany kieleckiej publiczności z ubiegłorocznego hitu „Koń na rycerzu”. Tym razem twórca zabiera nas do USA z lat 50. XX wieku, gdzie towarzyszymy losom ekscentrycznej trupy teatralnej walczącej o swoją ostatnią szansę na sukces.
Choć „Księżyc nad Buffalo” to z definicji farsa, reżyser dostrzega w niej drugie, niezwykle aktualne dno:
To historia o pogoni za sukcesem, presji spełniania marzeń i akceptacji tego, że nie każde z nich da się zrealizować. Opowiadamy też o magii teatru, który dziś musi konkurować z kinem i telewizją – podkreśla Tadeusz Kabicz.
Tradycyjne efekty specjalne i kaskaderskie wyzwanie
Twórcy spektaklu świadomie zrezygnowali z nowoczesnych multimediów i projekcji ekranowych. Zamiast tego postawili na klasyczną magię teatru i nowoczesne możliwości techniczne świeżo wyremontowanej kieleckiej sceny.
Na scenie nie zabraknie też prawdziwej pirotechniki oraz widowiskowych bójkowych i szermierczych scen kaskaderskich, nad którymi czuwał koordynator Wojciech Rotowski.
Dla aktorów to ogromne wyzwanie fizyczne, ale i potężna dawka humoru. – Dla mnie niesamowite było to, że podczas wymyślania żartów na próbach śmialiśmy się przez pół godziny i nie mogliśmy się uspokoić – wspomina Anna Antoniewicz, asystentka reżysera. Z kolei Andrzej Plata, grający postać George'a, pół żartem, pół serio dodaje: – Boli mnie każdy mięsień i kość, tracę głos, ale to niesamowita przygoda.
Podczas spektaklu wykorzystywane są: pirotechnika, dym, głośna muzyka, sceny seksu, alkohol oraz interakcje z publicznością.
Premiera już w tę sobotę – zobacz najgłośniejszą komedię sezonu w Kielcach!