Wstrząsające odkrycie w miejscowości Młyny koło Buska-Zdroju. Na terenie tamtejszej kopalni kruszywa odnaleziono ludzkie szczątki, które leżały bezpośrednio na powierzchni ziemi. Dramatyczne zgłoszenie o odnalezieniu kości różnej wielkości wpłynęło do buskiej komendy we wtorkowy wieczór, co zapoczątkowało intensywne działania policji pod nadzorem prokuratury. Śledczy, oprócz samych kości, zabezpieczyli również fragmenty materiału przypominające ubrania.
Informację potwierdza policja z Buska - Zdroju
Rzeczywiście we wtorek około godziny 21 otrzymaliśmy informację, że na terenie tak zwanej żwirowni w miejscowości Młyny znaleziono kilka sztuk ludzkich kości różnej wielkości, zabezpieczyliśmy także fragmenty materiału, z którego są uszyte np. spodnie - powiedział nam asp. szt. Tomasz Piwowarski. Na miejsce natychmiast skierowano funkcjonariuszy oraz policyjnego technika, którzy pod nadzorem prokuratora zabezpieczyli znalezisko.
Obecnie śledczy pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Busku-Zdroju sprawdzają kilka hipotez dotyczących pochodzenia szczątków. Według jednej z wersji kości mogą pochodzić z dawnego cmentarza cholerycznego, który znajdował się w pobliżu. Istnieje prawdopodobieństwo, że podczas prac porządkowych prowadzonych na zlecenie parafii kilka miesięcy wcześniej, operator maszyny budowlanej nieświadomie naruszył dziewiętnastowieczną mogiłę, a ziemia wraz ze szczątkami została wywieziona do żwirowni.
Na miejscu była nasza reporterka Weronika Wawszczyk, której udało się porozmawiać m.in z pracownikiem żwirowni. Twierdzi on, "że sprawa ma związek z pracami porządkowymi prowadzonymi w ubiegłym roku na cmentarzu w Szańcu". Tam w 2025 roku prowadzone były prace ziemne i porządkowe i wywieziono ponad sto samochodów ziemi. Okazało się, że w tym miejscu znajdowały się szczątki ludzkie. Po ujawnieniu szczątków sprawa została zgłoszona odpowiednim służbom.
Tak jak proboszcz deklarował, to wszystko było wyzbierane, przesiane ręcznie, później przesiane przez maszynę - mówi pracownik żwirowni. Wszystko trafiło na cmentarz do odpowiedniego grobowca. Odbyła się msza i procedury były zachowane [...]. Zdecydowanie to są stare szczątki zeszłoroczne, jakieś śladowe ilości. Oczywiście pozbieramy je, zawieziemy na cmentarz, tak jak się to odbyło w zeszłym roku, zgodnie z procedurami - dodaje.
Do sprawy odniósł się również proboszcz tamtejszej parafii ks. Marek Tazbir. Duchowny sugeruje, że "obecne doniesienia mogą wynikać z rozpowszechniania archiwalnych zdjęć lub celowego podsycania niepokoju wokół zamkniętej już sprawy".