Dramatyczna noc w poszukiwaniu ratunku
Sytuacja wielu właścicieli zwierząt w regionie jest identyczna. Kiedy pupila dotyka nagły przypadek – wypadek, zatrucie czy duszności – zegar zaczyna tykać, a telefony milczą. Angelika Stępnik, opiekunka trzech kotów, sama doświadczyła tej bezradności, gdy jej kot zaczął się dusić.
Pomoc udało się uzyskać tylko dzięki dobrej woli lekarza ze Starachowic. Dla mieszkańców Kielc rzeczywistość jest bezlitosna: najbliższe profesjonalne kliniki całodobowe znajdują się w Piasecznie pod Warszawą lub w Krakowie.
Absurd prawny: Areszt za brak lecznicy?
Najbardziej uderzającym argumentem w walce o całodobową pomoc jest aspekt prawny. Zgodnie z przepisami o ochronie zwierząt, nieudzielenie pomocy choremu zwierzęciu może zostać uznane za znęcanie się.
- Właściciele zwierząt odpowiadają karnie za niewywiązywanie się z obowiązków opieki.
- Za brak interwencji w sytuacji nagłej grozi kara pieniężna lub nawet areszt.
- Angelika Stępnik wskazuje na pat: właściciel ma prawny nakaz ratowania zwierzęcia, ale systemowo nie ma mu gdzie tej pomocy udzielić.
Mimo ogromnej presji społecznej, środowisko lekarskie oraz urzędnicy wskazują na szereg barier. Jak informuje TVP3 Kielce, problemem są nie tylko chęci, ale przede wszystkim kadry i finanse.
Borykamy się z niedoborem kadr. Znalezienie lekarza czasami trwa miesiącami. Drugi temat to pieniądze – opieka nocna kosztuje zupełnie inaczej
– podkreśliła na łamach TVP3 Kielce Joanna Kopacz, lekarz weterynarii.
Z kolei Anna Boroń, zastępca prezydenta Kielc, wyjaśniła w rozmowie z TVP3 Kielce, że od 2020 roku obowiązujące przepisy prawa zabraniają gminom prowadzenia takiej działalności bezpośrednio. Miasto analizuje obecnie, czy możliwe byłoby realizowanie dyżurów poprzez komercyjną działalność jednej ze spółek.
Dlaczego to ważne dla adopcji zwierząt?
Eksperci i społecznicy zauważają, że brak bezpieczeństwa medycznego hamuje chęć do adopcji zwierząt. Aby skutecznie walczyć z problemem „patoschronisk”, nowi właściciele muszą mieć pewność, że w razie wypadku ich pupil otrzyma pomoc natychmiast, a nie po dwugodzinnej podróży do innego województwa.
Do czasu rozwiązania problemu mieszkańcy wciąż muszą liczyć na pomoc poza granicami województwa świętokrzyskiego. Inicjatorka akcji nie zamierza jednak odpuszczać i prowadzi rozmowy z posłami w celu nowelizacji ustawy, która nałożyłaby na samorządy obowiązek zapewnienia takiej opieki.