Gdy czytamy literaturę przedmiotu, historycy i literaturoznawcy wymieniają długą listę nazwisk przedsiębiorców, filantropów i społeczników z XIX wieku, którzy mogli zainspirować Bolesława Prusa. Wśród nich pojawiają się m.in. Kronenberg, Krasiński, Krupecki, Lange czy Strójwąs. Sam Prus nigdy jednak nie pozostawił jednoznacznej deklaracji, kto był pierwowzorem głównego bohatera Lalki.
– XIX wiek to czas ogromnych niepokojów: epopeja napoleońska, powstanie listopadowe, Wiosna Ludów czy powstanie styczniowe. Znalezienie kogoś, kto walczył, był filantropem, został zesłany i dorobił się majątku, nie jest trudne. Takich osób były dziesiątki, o ile nie nawet setki – zauważa Paweł Staszczak, który na co dzień przybliża regionalną historię m.in. na swoim blogu oraz kanałach społecznościowych.
Prawdziwy Wokulski żył w Kielcach
Jeśli jednak zapytamy nie o to, kto zainspiruje postać literacką, ale kto naprawdę nazywał się Wokulski – odpowiedź staje się oczywista i jednoznaczna.
W XIX-wiecznych Kielcach mieszkał Józef Wokulski – lekarz wojskowy w garnizonie rosyjskim oraz medyk w szpitalu wojskowym. Co ciekawe, łączyło go z bohaterem książki nie tylko rzadkie nazwisko, ale i charakter: dr Wokulski również dał się poznać jako wielki filantrop i społecznik.
Jak Bolesław Prus poznał doktora Wokulskiego?
Związek pisarza z kieleckim lekarzem nie jest przypadkowy. Bolesław Prus (naprawdę Aleksander Głowacki) w młodości uczęszczał do Kieleckiego Gimnazjum Miejskiego. W tym samym czasie opiekę medyczną nad uczniami sprawował właśnie dr Józef Wokulski, który leczył młodego Prusa tuż przed jego wyjściem do powstania styczniowego.
Obaj mężczyźni doskonale się znali. Nazwisko Wokulski zawsze należało do wyjątkowo rzadkich. W środowisku literaturoznawców oraz badaczy regionalnych tematów, o których przeczytamy również na blogu historyka, funkcjonuje przekaz, że Prus miał osobiście zapytać kieleckiego doktora o zgodę na wykorzystanie jego nazwiska na kartach powieści.
Kielecki ślad na Cmentarzu Starym
Choć w samej treści Lalki nie znajdziemy bezpośrednich wzmianek o Kielcach, to na mapie miasta bez trudu odnajdziemy namacalny ślad powieści.
Na Cmentarzu Starym w Kielcach do dziś znajduje się nagrobek dr. Józefa Wokulskiego. To charakterystyczna, XIX-wieczna konstrukcja z czerwonego piaskowca w kształcie latarni lub kapliczki. Na pomniku zachowała się porcelanowa fotografia przedstawiająca przystojnego mężczyznę w eleganckim garniturze z epoki i z klasycznym wąsem.
Czym zajmowałby się Wokulski we współczesnych Kielcach?
Postać stworzona przez Prusa to człowiek niezwykle obrotny i nowoczesny, który poradziłby sobie w każdych czasach. Gdyby Stanisław Wokulski żył dzisiaj i prowadził biznesy w stolicy województwa świętokrzyskiego, jego obecność byłaby dostrzegalna na każdym kroku.
– Zapewne byłby deweloperem, zajmowałby wysokie stanowisko na Targach Kielce albo byłby właścicielem jednej z galerii handlowych. Na pewno sponsorowałby też kielecki sport – stadion Korony mógłby nosić nazwę jego firmy, a piłkarze ręczni mogliby na koszulkach nosić nazwisko Wokulski z przodu – podsumowuje Paweł Staszczak.
Kim jest człowiek, który tropi kieleckiego Wokulskiego?
O kulisach tej historii opowiedział nam Paweł Staszczak – historyk, regionalista i edukator, który w sieci działa pod szyldem „Paweł Historyk”. Staszczak na co dzień udowadnia, że historia lokalna wcale nie musi pachnieć kurzem i starym podręcznikiem. Na swoim blogu i w mediach społecznościowych przekłada dawne dzieje regionu świętokrzyskiego na język współczesny, lekki i zrozumiały dla każdego – i dokładnie tak samo podchodzi do wątku prusowskiej „Lalki”.