Drogowy bandyta w rękach policji. Miał dwa promile, narkotyki i zakaz, a mimo to wsiadł za kółko

2026-03-24 14:26

Prawomocny wyrok sądu, narkotyki w organizmie i ponad dwa promile alkoholu – to „zestaw”, z którym 34-letni kierowca seata wjechał wprost w 65-letniego rowerzystę. Do zdarzenia doszło w Staszowie. Ofiara walczy o zdrowie w szpitalu, a sprawca czeka na surowy wyrok.

Dłoń policjanta trzymająca alkomat na tle radiowozu

i

Autor: Wygenerowane przez AI/ Wygenerowane przez AI Dłoń policjanta trzymająca alkomat na tle radiowozu

Do zdarzenia doszło wieczorem (23 marca) w Staszowie. Z ustaleń policjantów wynika, że 34-letni mężczyzna, jadąc samochodem marki Seat, na oznakowanym przejściu dla pieszych doprowadził do potrącenia 65-letniego rowerzysty. Siła uderzenia była duża – poszkodowany senior natychmiast trafił pod opiekę lekarzy.

Recydywa i skrajne odurzenie

To, co policjanci zastali na miejscu, mrozi krew w żyłach. Kierowca seata był w stanie, który wykluczał jakąkolwiek kontrolę nad pojazdem.

Badanie wykazało dwa i dwie dziesiąte promila alkoholu w jego organizmie – informuje asp. Daria Juda z Komendy Powiatowej Policji w Staszowie.

Jakby tego było mało, wstępne testy potwierdziły, że 34-latek znajdował się również pod wpływem narkotyków. Najbardziej bulwersujący jest jednak fakt, że mężczyzna w ogóle nie powinien znajdować się na drodze w roli kierowcy – posiadał bowiem aktywny, sądowy zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych.

Koniec bezkarności?

Sprawca został zatrzymany i osadzony w policyjnym areszcie. Policja nie ukrywa, że w tym przypadku mamy do czynienia ze skrajną recydywą i bandytyzmem drogowym. Lekceważenie wyroków sądu w połączeniu z jazdą „na podwójnym gazie” i pod wpływem środków odurzających to mieszanka, za którą polskie prawo przewiduje surowe konsekwencje.

Mężczyzna odpowie teraz przed sądem za:

  • spowodowanie wypadku drogowego,
  • kierowanie w stanie nietrzeźwości i pod wpływem narkotyków,
  • złamanie sądowego zakazu prowadzenia pojazdów.

Za same tylko promile i złamanie zakazu grozi mu kara do 5 lat pozbawienia wolności, jednak biorąc pod uwagę całokształt zdarzenia i obrażenia 65-latka, wymiar sprawiedliwości może być znacznie surowszy.