Do zdarzenia doszło wieczorem (23 marca) w Staszowie. Z ustaleń policjantów wynika, że 34-letni mężczyzna, jadąc samochodem marki Seat, na oznakowanym przejściu dla pieszych doprowadził do potrącenia 65-letniego rowerzysty. Siła uderzenia była duża – poszkodowany senior natychmiast trafił pod opiekę lekarzy.
Recydywa i skrajne odurzenie
To, co policjanci zastali na miejscu, mrozi krew w żyłach. Kierowca seata był w stanie, który wykluczał jakąkolwiek kontrolę nad pojazdem.
Badanie wykazało dwa i dwie dziesiąte promila alkoholu w jego organizmie – informuje asp. Daria Juda z Komendy Powiatowej Policji w Staszowie.
Jakby tego było mało, wstępne testy potwierdziły, że 34-latek znajdował się również pod wpływem narkotyków. Najbardziej bulwersujący jest jednak fakt, że mężczyzna w ogóle nie powinien znajdować się na drodze w roli kierowcy – posiadał bowiem aktywny, sądowy zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych.
Koniec bezkarności?
Sprawca został zatrzymany i osadzony w policyjnym areszcie. Policja nie ukrywa, że w tym przypadku mamy do czynienia ze skrajną recydywą i bandytyzmem drogowym. Lekceważenie wyroków sądu w połączeniu z jazdą „na podwójnym gazie” i pod wpływem środków odurzających to mieszanka, za którą polskie prawo przewiduje surowe konsekwencje.
Mężczyzna odpowie teraz przed sądem za:
- spowodowanie wypadku drogowego,
- kierowanie w stanie nietrzeźwości i pod wpływem narkotyków,
- złamanie sądowego zakazu prowadzenia pojazdów.
Za same tylko promile i złamanie zakazu grozi mu kara do 5 lat pozbawienia wolności, jednak biorąc pod uwagę całokształt zdarzenia i obrażenia 65-latka, wymiar sprawiedliwości może być znacznie surowszy.