Grzybiarze ruszyli do świętokrzyskich lasów. Leśnik pokazał, co znalazł. „Takiego wysypu póki co nie ma”

W świętokrzyskich lasach pojawiły się grzyby, a w weekend na leśnych parkingach trudno było znaleźć wolne miejsce. Grzybiarze przyjeżdżali nie tylko z okolicznych miejscowości, ale również z innych województw. Problem w tym, że tegoroczny sezon na razie nie przypomina tych najlepszych lat. – Takiego super, super póki co wysypu nie ma – mówi Paweł Kosin z Nadleśnictwa Daleszyce, który wybrał się do lasu i sam sprawdził, jak wygląda sytuacja.

Grzyby już się pojawiły. Ale do prawdziwego wysypu jeszcze daleko

W ostatnich dniach świętokrzyskie lasy zaczęły przyciągać coraz większą liczbę grzybiarzy. W wielu miejscach już od wczesnych godzin porannych można spotkać osoby z koszykami, a przy leśnych drogach pojawia się coraz więcej samochodów.

Grzyby są, ale ich ilość jest bardzo nierówna. W jednych miejscach można wrócić do domu z całym koszykiem, w innych po przejściu kilku kilometrów znaleźć zaledwie kilka sztuk. Taką sytuację potwierdza Paweł Kosin z Nadleśnictwa Daleszyce, który w ostatnich dniach sam wybrał się na grzyby.

Grzyby w ostatnich dniach faktycznie troszkę się pojawiły w naszych lasach, ale zaznaczam – to nie jest taki prawdziwy, prawdziwy wysyp, do jakiego przywykliśmy w ostatnich latach – mówi Paweł Kosin.

Jak tłumaczy leśnik, w najlepszych okresach wystarczyło wejść do lasu na kilkadziesiąt minut, aby wrócić z pełnym koszykiem i jeszcze mieć możliwość wyboru między różnymi gatunkami i wielkościami grzybów.

Wpadało się do lasu na dwa, trzy kwadranse i z pełnym koszem można było wyjść, można było przebierać: małe, duże, stare, młode, borowiki, mieszane. No, tak dobrze nie jest. Niemniej jednak, jak ktoś ma dobre miejsca i jest cierpliwy, to jest w stanie uzbierać – relacjonuje.

To właśnie cierpliwość i znajomość lasu mogą być obecnie kluczowe.

Paweł Kosin poszedł do lasu po południu. Zebrał około 50–60 grzybów

Leśnik postanowił sprawdzić sytuację osobiście. Do lasu wybrał się dopiero po godzinie 14.

Ja dzisiaj przyjechałem na grzyby mocno po południu. Gdzieś przed 14:00 przyszedłem do lasu. No, jak widzicie, troszkę tych grzybów mam. Na sztuki jest ich pewnie z 50, może 60, głównie borowików, bo w takim lesie jodłowym się tutaj kręciłem – mówi.

To jednak nie oznacza, że wystarczy wejść do pierwszego lepszego lasu, by szybko napełnić koszyk. Kosin zwraca uwagę na jeszcze jeden szczegół. W lesie widoczne są ślady wcześniejszej obecności innych grzybiarzy.

Znalazłem oczywiście mnóstwo obierków z grzybów – miejsc, gdzie grzybiarze czyścili grzyby albo pozbywali się tych fragmentów zaczerwionych. Zatem wszystko wskazuje na to, że te grzyby są, ale tak jak powiedziałem – trzeba się nachodzić, żeby pełny koszyk uzbierać.

Ile czasu potrzeba obecnie na taki wynik?

– Te niecałe pół koszyka, który ja mam, zbierałem około półtorej godziny. Jeszcze troszkę pochodzę, więc może… może gdzieś tam bliżej 2/3 tego koszyka będę miał – relacjonuje.

Borowiki, maślaki, koźlarze i pierwsze rydze

W miejscu, w którym zbierał Kosin, dominowały borowiki. Nie jest to jednak jedyny gatunek, na który warto obecnie zwracać uwagę

Dzisiaj jestem na miejscach typowo borowikowych, zatem nie ma innych praktycznie gatunków, ale wiem, że niektórzy grzybiarze w większych ilościach znajdowali maślaki. Wiem, że są koźlarze. Na pewno można się rozglądać za rydzami, bo te rydze w ostatnich dniach też się pojawiły – mówi leśnik.

Obraz sezonu jest więc dość zróżnicowany. Borowiki pojawiają się miejscami, są maślaki i koźlarze, a w niektórych lokalizacjach można już trafić na rydze. Nie oznacza to jednak, że w całym województwie sytuacja wygląda tak samo.

Niestachów przyciąga grzybiarzy. Samochody także z innych regionów

Jednym z miejsc, które obecnie przyciągają grzybiarzy, są okolice Niestachowa.

Jeśli chodzi o miejsce – ja jestem akurat w okolicy Niestachowa, tam gdzie dzisiaj mnóstwo ludzi, mnóstwo lokalsów zbierało grzyby, sądząc po rejestracjach również z innych zakątków kraju – opowiada Paweł Kosin.

Jednocześnie leśnik studzi oczekiwania osób, które planują specjalnie przyjechać do Świętokrzyskiego z dalszych części Polski.

Ale myślę, że jeżeli mielibyście ochotę do nas przyjechać na grzyby ze Śląskiego czy z Małopolski, tak jak w poprzednich latach bywało, to w tym roku skalkulujcie, czy wam się to opłaca, bo naprawdę trudno będzie wam wyjechać w pełni zadowolonym. Na pewno nie będziecie mieli tych pełnych bagażników, jak to drzewiej bywało, bo ten wysyp na razie jest taki… taki sobie.

To ważna wskazówka dla osób planujących dłuższą wyprawę. Grzyby w lasach są, ale obecnie trudno mówić o sytuacji, w której można liczyć na szybkie zebranie dużej ilości.

W lesie można przejść kilka kilometrów i prawie nic nie znaleźć

Podobne obserwacje poczyniliśmy podczas wyprawy w okolice Wykusu. W lesie było bardzo dużo grzybiarzy. Leśne parkingi były wypełnione samochodami, także z rejestracjami spoza województwa świętokrzyskiego. Sam ruch w lesie pokazuje więc, że sezon grzybowy zaczyna interesować coraz więcej osób. Grzyby rzeczywiście się pojawiły, ale trudno nazwać obecną sytuację prawdziwym wysypem.

Osoby znające swoje miejscówki wychodziły z lasu zadowolone. W przypadku nieznanego terenu sytuacja wyglądała zdecydowanie gorzej. Można przejść kilometr, dwa, a nawet więcej i niemal nie natrafić na grzyby. Borowiki szlachetne występują miejscowo – czasami po kilka sztuk w jednym miejscu. Kilkadziesiąt metrów dalej sytuacja może wyglądać już zupełnie inaczej.

To właśnie ta nierównomierność jest obecnie charakterystyczna dla świętokrzyskich lasów.

Wasze zbiory w świętokrzyskich lasach - weekend 26-27 września [ZDJĘCIA]

Nie wszędzie jest tak samo. Są miejsca, gdzie grzybów jest wyraźnie mniej

Paweł Kosin zwraca uwagę, że również w obrębie większych kompleksów leśnych można obserwować bardzo różną sytuację.

– Na tej części Cisowsko-Widowskiej, bym powiedział, grzybów jest na pewno mniej, a właściwie to chyba bym powiedział, że tam chyba nie za bardzo te grzyby są. Raczej tutaj bliżej Kielc grzybiarze zbierają, więc tutaj próbujcie – mówi.

W jego relacji szczególnie wyróżniają się więc okolice Niestachowa i szerzej tereny bliżej Kielc. Z kolei z obserwacji terenowych wynika, że również okolice Zagnańska i Suchedniowa są obecnie wskazywane przez grzybiarzy jako miejsca, w których można liczyć na nieco lepsze efekty. Nie oznacza to jednak gwarancji pełnego koszyka. Nawet w miejscach, gdzie grzybów jest więcej, trzeba się obecnie nachodzić.

Czy będzie jeszcze wysyp?

To pytanie zadaje sobie obecnie większość grzybiarzy. Pojawienie się młodych owocników daje powody do ostrożnego optymizmu, ale nikt nie jest w stanie zagwarantować, że w najbliższych dniach las rzeczywiście mocno „ruszy”.

Oczywiście to, że są młode grzyby, to jest pewnego rodzaju optymistyczna wiadomość, no bo być może faktycznie te grzyby się jeszcze wysypią w najbliższych dniach. Nie położę na pieńku ręki o to, że tak będzie, ale być może tak się faktycznie zdarzy – mówi Kosin.

Na razie sytuację najlepiej opisuje więc jedno słowo: umiarkowanie. Grzyby są. Można znaleźć borowiki, maślaki, koźlarze i rydze. W niektórych miejscach można zebrać całkiem przyzwoity koszyk. Jednak osoby liczące na powtórkę z najlepszych sezonów mogą się rozczarować.

Grzybiarze już ruszyli. Efekty? Bardzo różne

W ostatnich dniach leśnicy obserwują wzmożony ruch w lasach.

Codziennie w ostatnich dniach widzimy mnóstwo grzybiarzy od wczesnych godzin porannych. Jak z efektami? Różnie. Jedni wychodzą z całymi koszami, inni wychodzą trochę mniej zadowoleni. Ci, co wychodzą z pełnymi koszami, też przyznają, że musieli się nachodzić – podsumowuje Paweł Kosin.

I właśnie to wydaje się najtrafniejszym opisem obecnej sytuacji. Jeżeli ktoś zna las i swoje sprawdzone miejsca, ma szansę wrócić z udanym zbiorem. Jeżeli jednak wybiera się w nieznany teren z nadzieją na szybkie napełnienie koszyka, może czekać go długi spacer.

Na razie nie ma więc powodów, by mówić o wielkim świętokrzyskim wysypie. Są natomiast sygnały, że sezon się rozkręca.

– Zatem powodzenia! No, ja już na sos uzbierałem, a może i wam się jutro uda, jeżeli się szykujecie, to dlaczego nie? Natomiast, tak jak powiedziałem, takiego super, super póki co wysypu nie ma.

ROLKI