Dziś na mapach znajdziecie ją pod nazwą Mirogonowice. Większość turystów pędzi tędy drogą z Ostrowca w stronę Słupi i Świętego Krzyża, nieświadomie mijając miejsce, gdzie czas płynie zupełnie innym rytmem. Wystarczy jednak skręcić w Sarniej Zwoli, by po kilometrze polnej drogi poczuć zapach mokrej gliny i usłyszeć szum drzew, które pamiętają czasy braci polskich.
To nie jest zwykła wieś. To posiadłość, która od wieków opiera się schematom, oferując spacer po ogrodzie włoskim w samym sercu polskiej krainy lessu.
Skąd wzięły się Myrogonyowieże?
Nazwa, która dziś brzmi jak lingwistyczna zagadka, ma swoje twarde korzenie w średniowieczu. Już w 1470 roku zapisywano ją właśnie jako Myrogonyowieże. Historycy języka wskazują, że to nazwa patronimiczna, wywodząca się od staropolskiego imienia Mirogniew.
Przez stulecia nazewnictwo ewoluowało – od Mirogoniewic po Mirogonice, by ostatecznie osiąść na dzisiejszych Mirogonowicach. Co ciekawe, ta miejscowość właściwie nigdy nie była typową wsią kmiecą. Od zarania dziejów figurowała w rejestrach jako posiadłość ziemska, co nadało jej specyficzny, rezydencjonalny charakter, który przetrwał do dziś. Dawna nazwa, choć trudna, niosła w sobie dumę właścicieli – potężnych rodów, które na tych żyznych rędzinach budowały swój świat.
Mirogonowice dziś. Cisza, którą można poczuć
Wjeżdżając do Mirogonowic, uderza przede wszystkim zmiana krajobrazu. Pofałdowana Wyżyna Sandomierska spotyka się tu z Pasmem Jeleniowskim, a nad wszystkim dominuje sylwetka Góry Witosławskiej. Powietrze jest tu wyjątkowo czyste, co potwierdzają regionalne raporty środowiskowe – gmina Waśniów, w której leży wieś, to obszar z dominującym rolnictwem i minimalnym przemysłem.
Klimat tej świętokrzyskiej wsi tworzy cisza. Nie jest to jednak cisza pustki, ale spokój miejsca, które zna swoją wartość. Gospodarstwa są tu zadbane, a pofalowane pola rzepaku, rosnące na najżyźniejszych w Polsce glebach lessowych, tworzą nieziemski widok. To tutaj slow travel nie jest marketingowym hasłem, ale naturalnym stanem rzeczy.
i
Ogród włoski i lamus, który był zborem
Największym zaskoczeniem dla przyjezdnych jest tutejsze założenie parkowe. Na obszarze około 10 hektarów rozciąga się park, którego sercem jest ogród włoski. Prawdopodobnie powstał on w XVIII wieku, a jego geometryczny układ tarasowy przetrwał dziejowe zawieruchy.
Spacerując alejami grabowymi i lipowymi, można dostrzec precyzyjną oś widokową skierowaną prosto na Pasmo Jeleniowskie. W XIX wieku w ten sztywny, włoski rygor wpisano swobodniejszy ogród krajobrazowy ze szpalerami bzów i grupami rzadkich drzew, jak cisy czy kasztanowce.
Tuż obok ogrodu stoi budowla, która wygląda jak miniaturowa twierdza. To murowany lamus z XVII wieku. Oszkarpowany w narożach, z grubymi murami i gontowym dachem, skrywa wnętrza o sklepieniach kolebkowo-krzyżowych. Lokalna tradycja mówi, że budynek ten służył jako zbór braci polskich (arian). Po starannej renowacji w 2007 roku lamus pełni dziś funkcję prywatnej kaplicy właścicieli.
i
Echo dawnego dworu i powroty do korzeni
Historia Mirogonowic to także opowieść o upadku i odrodzeniu. Przez pokolenia majątek należał do rodziny Reklewskich herbu Gozdawa. Sercem posiadłości był drewniany, barokowo-klasycystyczny dwór z 1778 roku, słynący z unikalnych polichromii przedstawiających sceny mitologiczne i roślinne ornamenty.
Po 1945 roku dwór podzielił los wielu polskich majątków – zamieniony na biura PGR-u niszczał, aż w latach 90. groził zawaleniem. Najcenniejsze fragmenty malowideł udało się jednak ocalić i dziś można je podziwiać w Parku Etnograficznym w Tokarni. Ale Mirogonowice nie zostały z pustymi rękami. W 2007 roku spadkobiercy ostatnich właścicieli wybudowali na starych fundamentach nowy dworek, który swoją bryłą i snycerskimi detalami nawiązuje do oryginału. To jeden z tych rzadkich momentów, kiedy historia zatacza pełne koło.
i
Dlaczego znów szukamy takich miejsc?
W dobie przebodźcowania i kurortów, które wyglądają wszędzie tak samo, nieoczywiste miejsca w Polsce jak Mirogonowice stają się azylem. Ludzie coraz częściej rezygnują z popularnych szlaków na rzecz autentyczności. Tutaj nie znajdziecie budek z goframi ani plastikowych pamiątek. Znajdziecie za to historię zapisaną w układzie alejek i spokój, który pozwala usłyszeć własne myśli.
Mirogonowice to idealna baza na weekend w Świętokrzyskiem. W zasięgu krótkiego spaceru lub przejażdżki rowerem są inne skarby gminy Waśniów:
- Grzegorzowice z romańską rotundą z kamienia polnego
- Momina z gotycką perłą – kościołem św. Wojciecha
- Waśniów z późnorenesansowym kościołem i unikalnym ołtarzem
- Janowice, gdzie stoi rodzinny dom mjr. Jana Piwnika „Ponurego”.
Zobacz jak dziś wyglądają Mirogonowice
Gdy słońce zaczyna chować się za Górą Witosławską, a cienie grabowych alei wydłużają się na tarasach ogrodu, łatwo zrozumieć, dlaczego to miejsce przetrwało tyle wieków. Mirogonowice, dawne Myrogonyowieże, to dowód na to, że prawdziwe dziedzictwo nie potrzebuje hałaśliwej reklamy. Ono po prostu jest – trwa w grubych murach lamusa, w zapachu lessowej ziemi i w nazwie, której może i trudno się nauczyć, ale której nie sposób zapomnieć.
źródło: źródło: Muzeum Wsi Kieleckiej, RAPORT O STANIE GMINY WAŚNIÓW ZA 2023 ROK, Dwór w Mirogonowicach z 1778 roku – Ciekawe miejsce, Ostrowiec Travel, Wikipedia, REJESTR ZABYTKÓW WOJEWÓDZTWA ŚWIĘTOKRZYSKIEGO, PIK Świętokrzyskie.
