Złotoborowik w okolicach Daleszyc
Informacje o kolejnych stanowiskach pojawiają się między innymi w okolicach Daleszyc. Grzybiarze publikują zdjęcia i relacje ze swoich wypraw, wskazując miejsca, w których znaleźli większą liczbę owocników.
Jeden ze świętokrzyskich grzybiarzy Mateusz Kwiatek, poinformował o znalezieniu złotoborowików w rejonie drogi z Daleszyc w kierunku Łukawy i Ociesęk. Jak relacjonował, wcześniej w tych miejscach zbierał przede wszystkim kurki. Złotoborowiki zauważył tam po raz pierwszy.
Według jego relacji z gatunkiem spotkał się także rok wcześniej w okolicach Rakowa, między Dębnem a Ociesękami, na terenie Nadleśnictwa Łagów.
Rośnie w skupiskach i często jest zdrowy
Złotoborowik wysmukły może pojawiać się w większych skupiskach. Po znalezieniu odpowiedniego stanowiska grzybiarze mogą więc natrafić na kilka lub kilkanaście owocników.
Zbieracze zwracają również uwagę na stan grzybów. Złotoborowiki stosunkowo często są wolne od larw owadów, co odróżnia je od wielu znajdowanych w lesie borowików.
Przyczyną może być między innymi brak przystosowania rodzimych owadów do tego gatunku. Nie oznacza to jednak, że wszystkie znalezione okazy będą zdrowe — przed zebraniem każdego grzyba należy dokładnie ocenić jego stan.
Choć „Amerykanin” na pierwszy rzut oka łudząco przypomina naszego rodzimego borowika szlachetnego, to przy bliższym poznaniu ujawnia unikalne. Paweł Kosin z Nadleśnictwa Daleszyce tłumaczy różnice:
Grzyby te zazwyczaj mają wydłużony, smukły trzon wpadający w odcienie złota. Kapelusz jest brązowy, jak u większości borowików, ale jego skórka wygląda tak, jakby była nieco za duża i lekko z niego zwisa – to od razu rzuca się w oczy.
Jak smakuje?
Złotoborowik wysmukły jest grzybem jadalnym. Grzybiarze wykorzystują go w kuchni podobnie jak inne borowiki.
Mateusz Kwiatek, jeden ze świętokrzyskich zbieraczy porównał jego smak do połączenia podgrzybka i prawdziwka. Grzybiarze, którzy zbierali te grzyby w wilgotne dni, zwracają uwagę na jeszcze jedną cechę fizyczną
W czasie zbierania dość duże i grube korzenie u podstawy ślimaczą się, to znaczy przy obieraniu z resztek paproci tudzież mchu, no sprawiają takie wrażenie, jakby się obierało maślaka. [...] lepią się w rękach. Dotychczas nie widziałem "Amerykanina" w naszych lasach, nie występowały w tych miejscach w których ja zbieram grzyby. Nie spodziewam się ich tutaj i to w takim natężeniu - mówi grzybiarz. Obawiam się trochę, że wyprą te rodzime gatunki, chociażby podgrzybka brunatnego - dodaje.
Skąd pochodzi „Amerykanin”?
Złotoborowik wysmukły (Aureoboletus projectellus) pochodzi z Ameryki Północnej. W Europie pojawił się w drugiej połowie XX wieku. Z czasem jego stanowiska zaczęły być odnotowywane w kolejnych państwach.
W Polsce gatunek przez długi czas kojarzony był przede wszystkim z północną częścią kraju. Obecnie spotykany jest także dalej na południe.
Złotoborowik tworzy mikoryzę z sosnami, dlatego szczególnie dobrze rozwija się w borach sosnowych.
Czy może zagrażać rodzimym gatunkom?
Pojawianie się obcego gatunku w nowych miejscach wzbudza zainteresowanie przyrodników. Złotoborowik wysmukły jest określany jako gatunek inwazyjny, ponieważ rozszerza swój zasięg występowania.
Trzeba jednak uważać z twierdzeniem, że już teraz wypiera rodzime grzyby. Sama obecność złotoborowika nie jest dowodem na to, że dochodzi do takiej konkurencji.
W przypadku polskich lasów prowadzone są obserwacje dotyczące jego dalszego rozprzestrzeniania się i wpływu na rodzime gatunki. Na obecnym etapie bardziej precyzyjne jest mówienie o potencjalnym zagrożeniu, a nie o potwierdzonym wypieraniu borowików szlachetnych czy podgrzybków.
Warto obserwować, jak będzie się rozprzestrzeniał
Coraz częstsze obserwacje złotoborowika w województwie świętokrzyskim pokazują, że gatunek pojawia się również poza obszarami, z którymi wcześniej był najczęściej kojarzony.
Dla grzybiarzy oznacza to możliwość spotkania w lesie kolejnego jadalnego gatunku. Dla przyrodników — potrzebę dalszego obserwowania jego występowania i sprawdzania, czy jego obecność wpływa na rodzime zbiorowiska grzybów.
Na tym etapie trudno przesądzać, jak duży będzie jego udział w świętokrzyskich lasach. Kolejne sezony pokażą, czy liczba stanowisk będzie nadal rosła.
