Przez dziesięciolecia była ukryta pod krzyżem. Niezwykłe odkrycie w kościele św. Władysława w Szydłowie

We wtorek, 1 lipca, po godzinie 19:00 nad Szydłowem przeszła gwałtowna burza z silnym wiatrem. Nawałnica uszkodziła krzyż wieńczący kościół św. Władysława, dlatego konieczna była szybka interwencja konserwatorów. To właśnie podczas prac na szczycie świątyni otworzyła się możliwość sprawdzenia, co od dziesięcioleci znajdowało się w metalowej kuli umieszczonej pod krzyżem. Ostatni raz zaglądano tam niemal pół wieku temu.

Uszkodzona wieża fary w Szydłowie z przechylonym krzyżem. Obok na miniaturze ks. Ryszard Piwowarczyk, o czym pisze Eska Kielce.
Autor: Weronika Wawszczyk/ Urząd Miasta i Gminy Szydłów Kościół św. Władysława w Szydłowie, w którym podczas prac po nawałnicy odkryto historyczną kapsułę czasu.

To, co znaleziono wewnątrz miedzianej kuli umieszczonej u podstawy krzyża, poruszyło lokalną społeczność i historyków. Metalowy sferyczny schowek o średnicy około 60 centymetrów okazał się być kapsułą czasu, starannie przygotowaną przez poprzednie pokolenia szydłowian. W jej wnętrzu, zabezpieczona przed wilgocią i upływem czasu, spoczywała szklana butelka, a w niej dokumenty, które rzucają zupełnie nowe światło na powojenne losy jednej z najważniejszych świątyń w regionie.

Dramatyczna akcja na wysokościach

Zabezpieczenie uszkodzonej konstrukcji nie było łatwym zadaniem. Plac wokół kościoła św. Władysława jest zbyt ciasny, by mógł tam wjechać ciężki sprzęt czy tradycyjna zwyżka. Sytuacja była krytyczna – nadwerężony przez wiatr krzyż o wysokości półtora metra zagrażał bezpieczeństwu, a stan wieżyczki podtrzymującej kulę budził poważne obawy. W tej sytuacji proboszcz parafii, ks. Ryszard Piwowarczyk, zdecydował się na rozwiązanie rodem z filmu sensacyjnego: wezwanie wyspecjalizowanych alpinistów.

Mieszkańcy Szydłowa z zapartym tchem obserwowali z pobliskiego parkingu, jak specjaliści „niczym mrówki” wspinają się po wysokiej wieży. Kiedy po spektakularnej i niebezpiecznej akcji udało się bezpiecznie zdemontować krzyż i zdjąć miedzianą kulę na ziemię, zgromadzeni na dole ludzie zareagowali spontanicznymi oklaskami. Prawdziwe emocje wzbudziło jednak dopiero to, co działo się po otwarciu metalowego obiektu.

Skarby ukryte w szklanej butelce

Odkrycie podczas remontu kościoła potwierdziło starą tradycję, według której w kulach pod krzyżami umieszcza się świadectwa dla potomnych. Po otwarciu sferycznego schowka oczom świadków ukazały się trzy dokumenty, które przetrwały dziesięciolecia owinięte w papirusowe zabezpieczenie. Każdy z nich to osobny rozdział w historii Szydłowa.

Najstarszy akt pochodzi z 1948 roku. To przejmujące świadectwo czasów tuż po II wojnie światowej, kiedy Polska dźwigała się z gruzów. Dokument, podpisany przez ówczesnego proboszcza ks. Konstantego Tomalę, zawiera akt poświęcenia nowego krzyża oraz listę imion i nazwisk osób, które brały udział w jego budowie i instalacji. To bezcenne źródło informacji o rzemieślnikach i robotnikach, którzy odbudowywali szydłowskie zabytki po wojennych zniszczeniach.

Kolejne dwie pamiątki dodano w 1977 roku, podczas gruntownej renowacji świątyni prowadzonej przez ks. Wincentego Dudzika. Jeden z dokumentów szczegółowo opisuje zakres ówczesnych prac – od zmiany pokrycia dachowego po montaż nowego zabezpieczenia krzyża i figury. Trzecim elementem znaleziska jest oficjalne zaproszenie na uroczystość poświęcenia odnowionego kościoła, której dokonał ówczesny biskup kielecki Jan Jaroszewicz.

Ksiądz Ryszard Piwowarczyk prezentujący znalezisko, które wzbogaci archiwum parafii przed ponownym umieszczeniem na wieży.
Autor: Weronika Wawszczyk Ksiądz Ryszard Piwowarczyk prezentujący znalezisko, które wzbogaci archiwum parafii przed ponownym umieszczeniem na wieży

Kościół św. Władysława – ceglana perła Kazimierza Wielkiego

Odkrycie kapsuły czasu jest szczególnie istotne ze względu na rangę samego obiektu. Kościół św. Władysława w Szydłowie to wyjątkowy zabytek w skali kraju. Ufundowany w połowie XIV wieku przez króla Kazimierza Wielkiego, według legendy był jednym z siedmiu kościołów pokutnych wzniesionych za śmierć ks. Baryczki.

W odróżnieniu od większości budowli w tzw. „polskim Carcassonne”, które budowano z lokalnego wapienia, fara została wzniesiona z czerwonej cegły. Świątynia ta przetrwała liczne pożary, w tym wielką pożogę z 1565 roku oraz potop szwedzki, który obrócił miasto w ruinę. Znaleziona teraz kapsuła czasu jest brakującym ogniwem łączącym czasy kazimierzowskie z najnowszą historią parafii.

Szydłów. Historia, która pisze się na naszych oczach

Wydarzenia z lipca 2026 roku pokazują, że zabytki Szydłowa wciąż potrafią zaskakiwać. Choć powód otwarcia kuli był smutny, efekt prac przyniósł niezwykłą lekcję historii. Proboszcz już zapowiedział, że po naprawie uszkodzeń i konserwacji krzyża, kula wróci na szczyt wieży, ale nie będzie już taka sama.

Do historycznych aktów z 1948 i 1977 roku zostanie dołączony nowy, trzeci dokument. Znajdą się w nim informacje o dzisiejszych czasach, o ludziach dbających o kościół oraz o samej nawałnicy, która doprowadziła do odkrycia. „Miejmy nadzieję, że to czasowo jakoś wytrzyma. Spróbujemy je zabezpieczyć tak, żeby przetrwały kolejne 50 lat” – mówi ks. Piwowarczyk. Kolejne otwarcie kapsuły nastąpi prawdopodobnie dopiero za pół wieku, dając przyszłym mieszkańcom Szydłowa taką samą szansę na dotknięcie przeszłości, jaką my otrzymaliśmy dzisiaj.

QUIZ. Rozpoznasz świętokrzyskie atrakcje turystyczne ze zdjęcia? 8/10 dla najlepszych
Pytanie 1 z 10
W jakiej miejscowości zanjduje się ten zamek?
chęciny