Kielecka ulica stała się 26 sierpnia areną niebezpiecznego incydentu drogowego. Siedzący za kierownicą osobowego audi 42-latek poruszał się aleją księdza Jerzego Popiełuszki, gdzie w pewnej chwili uderzył w dwa inne poruszające się tamtędy samochody, doprowadzając do zderzenia.
Wezwani do tego zdarzenia funkcjonariusze prewencji natychmiast wyciągnęli urządzenie do pomiaru trzeźwości. Szybko okazało się, że zatrzymany uczestnik ruchu był kompletnie pijany, wydmuchując wynik zbliżający się do granicy 3 promili alkoholu w organizmie.
Rutynowe sprawdzenie w policyjnych systemach informatycznych przyniosło kolejne wstrząsające ustalenia. Wyszło na jaw, że mężczyzna wsiadł do auta pomimo nałożonego na niego w czerwcu zeszłego roku prawomocnego wyroku, który definitywnie i dożywotnio pozbawił go uprawnień do prowadzenia jakichkolwiek pojazdów.
Najbardziej zatrważający był jednak widok pasażerów podróżujących uszkodzonym pojazdem. Na tylnej kanapie znajdowała się czwórka małych dzieci, spośród których najmłodsze zaledwie przekroczyło pierwszy rok życia, natomiast najstarsze miało dopiero osiem lat.
Zarzuty dla pijanego kierowcy w Kielcach. Wiózł małe dzieci w recydywie
Po wytrzeźwieniu zatrzymany usłyszał w prokuraturze poważne zarzuty karne za złamanie zakazu oraz jazdę po pijaku. Śledczy oskarżyli go dodatkowo o sprowadzenie bezpośredniego zagrożenia utraty życia lub ciężkiego kalectwa dla czworga małoletnich, wobec których był zobowiązany do sprawowania należytej opieki.
Mundurowi potwierdzili zarazem, że sprawca tego wypadku odpowie za swoje czyny jako recydywista. Z dokumentacji wynika, że jeszcze do lipca bieżącego roku przebywał w zakładzie karnym odbywając wcześniej zasądzoną karę, która również dotyczyła nielegalnego prowadzenia pojazdów po drogach publicznych.
Po skompletowaniu całego materiału dowodowego akta sprawy trafiły na biurko sędziego. Prowadzący to postępowanie prokurator zdecydował się oficjalnie zawnioskować o zastosowanie najsurowszego środka zapobiegawczego w postaci izolacji podejrzanego.Zapadła jednoznaczna decyzja, na mocy której nieodpowiedzialny kierowca najbliższe trzy miesiące spędzi w zamkniętej celi tymczasowego aresztu.
Zgromadzone oskarżenia wiążą się z surowymi konsekwencjami prawnymi. Zgodnie z obowiązującym kodeksem, sprawca zamieszania może wkrótce trafić za kratki na maksymalnie pięć długich lat pozbawienia wolności.