Zagadka wygiętej pierzei
Dlaczego w Skalbmierzu zrezygnowano z klasycznych kątów prostych? Choć większość średniowiecznych miast lokowano na sztywnym planie szachownicy, to miasteczko rosło „po swojemu”. Główna hipoteza mówi o tym, że zabudowa rozwijała się samorzutnie wzdłuż traktu handlowego prowadzącego z Krakowa przez Wiślicę do Sandomierza.
Zamiast sztucznie wytyczonych granic, rynek dopasował się do otoczenia – z jednej strony ograniczony korytem rzeki, z drugiej łańcuchem wzniesień. To sprawiło, że plac targowy zyskał swój unikalny, łukowaty kształt, który do dziś wprawia w osłupienie turystów i historyków sztuki. W dawnych czasach ten ogromny obszar służył jako gigantyczne targowisko, na którym handlowano bydłem i słynnym w całej okolicy zbożem.
Miasto potężnego Skarbimira
Historia Skalbmierza to gotowy scenariusz na film historyczny. Jego nazwa pochodzi od imienia założyciela – Skarbimira, który był potężnym palatynem (zarządcą dworu) samego Bolesława Krzywoustego. To właśnie w tych czasach, w XII wieku, osada zaczęła wyrastać na kluczowy punkt na mapie Małopolski.
Mało kto wie, że w XV i XVI wieku Skalbmierz był miastem „drugiej kategorii” – co w ówczesnej hierarchii oznaczało status, jakim mógł cieszyć się jedynie Kraków i właśnie to miasteczko. Było ono tak ważne, że nigdy nie doczekało się murów miejskich; w razie niebezpieczeństwa mieszkańcy chronili się w potężnej kolegiacie, która posiadała cechy obronne.
Skarby ukryte w murach i... na skwerze
Skalbmierz to nie tylko unikalny układ ulic. To tutaj urodził się Stanisław ze Skalbmierza, postać absolutnie wyjątkowa – wybitny prawnik i pierwszy rektor odnowionej Akademii Krakowskiej. Mieszkańcy są dumni również z tego, że w ich mieście przebywała sama Maria Skłodowska-Curie, co upamiętnia tablica na rynku, noszącym dziś jej imię.
Prawdziwym magnesem dla odkrywców jest jednak gotycka kolegiata pw. św. Jana Chrzciciela. W jej wnętrzu, obok surowych romańskich detali, znajdziecie skarb światowej klasy – obraz „Pokłon Trzech Króli” autorstwa Jakuba Jordaensa, jednego z najzdolniejszych uczniów Rubensa. To dzieło, przywiezione aż z Petersburga, do dziś budzi podziw swoją barokową ekspresją.
Zobacz kolegiatę w Skalbmierzu na zdjęciach
Dlaczego warto tu wpaść?
Dziś Skalbmierz to idealny kierunek na krótki, weekendowy wypad. Miasteczko zachowało swój senny, małopolski klimat, w którym czas płynie wolniej. Można tu pospacerować wśród niskiej zabudowy z początku XIX wieku, poczuć historię dawnym traktem krakowskim czy odpocząć nad tutejszym zbiornikiem retencyjno-rekreacyjnym.
Jeśli szukacie miejsca, które nie jest „zadeptane” przez tłumy, a oferuje architektoniczną zagadkę na miarę europejską, po prostu musicie to zobaczyć. Ćwierćkolisty rynek Skalbmierza to dowód na to, że najciekawsze historie piszą miejsca, które nie boją się być inne.
źródła: „Dzieje miasta Skalbmierza” Stanisław Romanowski, Blog „Podróże Andrzeja”, Historykon.pl.