Coraz więcej zachorowań na nowotwory krwi w Świętokrzyskiem

2026-05-28 14:14

Liczba pacjentów zmagających się z nowotworami krwi systematycznie rośnie. Choć statystyki mogą niepokoić, eksperci uspokajają: to nie tylko efekt większej zapadalności, ale przede wszystkim spektakularnego sukcesu medycyny. Dzięki nowoczesnym terapiom choroby hematologiczne stają się chorobami przewlekłymi.

Konferencja prasowa w ramach Europejskiego Tygodnia Raka

i

Autor: Wiktoria Kmiecik

O realiach współczesnej hematologii, przesunięciu wiekowym wśród chorych oraz wyzwaniach finansowych stojących przed systemem ochrony zdrowia rozmawiamy z prof. dr. hab. n. med. Marcinem Pasiarskim, kierownikiem Kliniki Hematologii i Transplantacji Szpiku w Świętokrzyskim Centrum Onkologii.

Nowotwory dotykają coraz młodszych

Wzrost zachorowalności na nowotwory – w tym te o podłożu hematologicznym – to trend stały i wyraźny. Profesor Marcin Pasiarski zwraca jednak uwagę na niepokojące zjawisko, jakim jest zmiana struktury wiekowej pacjentów.

– Obserwujemy pewne przesunięcie, jeśli chodzi o zapadalność na nowotwory. Do tej pory schorzenia te były kojarzone głównie z osobami starszymi. W tej chwili granica ta przesuwa się coraz bardziej w kierunku osób młodszych – zauważa prof. Pasiarski.

Skąd wynika ta zmiana? Eksperci wskazują na dynamiczny rozwój cywilizacyjny i związany z nim tryb życia.

– Trudno jednoznacznie wskazać jedną przyczynę. W grę wchodzi zmiana stylu życia, zanieczyszczenie środowiska, w którym żyjemy, liczne podróże, a co za tym idzie – ekspozycja na nowe infekcje, czy też przewlekłe stany zapalne. To wszystko stanowi czynniki, które działają jak swoisty spust, inicjując powstawanie tych chorób – tłumaczy kierownik Kliniki Hematologii i Transplantacji Szpiku ŚCO.

Sukces medycyny: Zamiast wyroku – choroba przewlekła

Mimo rosnącej liczby pacjentów, paradoksalnie jest to również powód do... optymizmu. Wyższa liczba chorych w systemie wynika bowiem z faktu, że medycyna potrafi ich skutecznie leczyć, znacząco wydłużając ich życie.

– Dotychczas choroby hematologiczne przebiegały w stosunkowo krótkim czasie, ponieważ nie dysponowaliśmy odpowiednimi terapiami i czas przeżycia pacjentów był, niestety, krótki. W tej chwili możemy śmiało powiedzieć, że większość chorób hematologicznych to choroby przewlekłe, które leczymy przez całe długie lata. I nie mówimy tu o dwóch czy trzech latach, ale często o 20, a nawet 30 latach życia z chorobą – podkreśla prof. Pasiarski.

Radykalnie zmienił się także sam model opieki nad pacjentem. Jeszcze 10-15 lat temu większość chorych wymagała ciągłej, obciążającej hospitalizacji. Dziś szacuje się, że liczba nowych zachorowań wzrosła o około 10-15% w stosunku do minionej dekady, jednak system radzi sobie z tym poprzez przesunięcie ciężaru leczenia na opiekę ambulatoryjną.

– Większość osób leczona jest obecnie w poradniach lub w trybie jednodniowym. Terapie są na tyle skuteczne i mało obciążające, że pozwalają na normalne funkcjonowanie. Oczywiście część pacjentów po zakończeniu intensywnego leczenia przechodzi w fazę obserwacji – wymagają oni kontroli co pół roku lub co rok, w zależności od typu nowotworu – wyjaśnia profesor.

Rewolucja komórkowa i apel do płatnika

Współczesna hematologia opiera się na najbardziej zaawansowanych osiągnięciach biologii molekularnej i inżynierii genetycznej. Standardem stają się terapie komórkowe, takie jak CAR-T, polegające na modyfikacji genetycznej żywych komórek układu odpornościowego pacjenta, by te same niszczyły nowotwór.

Ten gigantyczny postęp niesie jednak za sobą ogromne koszty. Nowoczesne procedury są celowane i dotyczą wąskich grup pacjentów – w przeciwieństwie do chorób cywilizacyjnych, takich jak nadciśnienie tętnicze, na które chorują miliony, na rzadkie nowotwory krwi zapada zaledwie kilka lub kilkanaście osób na 100 tysięcy. To winduje ceny leków. Prof. Pasiarski apeluje jednak o szerokie spojrzenie na ten wydatek.

– To jest apel przede wszystkim do płatnika, aby zwrócił uwagę na koszt tych terapii, ale nie tylko w kontekście doraźnego wydatku budżetowego. Musimy spojrzeć na to przez pryzmat kosztu społecznego. Jeśli ci chorzy nie będą leczeni nowoczesnymi metodami, i tak trafią do systemu – tyle że w ramach długich i drogich hospitalizacji. Nie wspominając o stracie tych osób dla całego społeczeństwa, co często oznacza bardzo bolesne i niepowetowane straty – podsumowuje prof. Marcin Pasiarski.