Proces likwidacji placówki oświatowej jest wieloetapowy i wymaga ścisłej współpracy samorządów z kuratorium oświaty. Wszystko zaczyna się od tzw. uchwały intencyjnej rady gminy lub miasta. Następnie wniosek trafia do kuratora, którego opinia jest kluczowa i wiążąca.
Podczas rozpatrywania wniosków kuratorium nie bazuje wyłącznie na dokumentach. Pracownicy przeprowadzają wizje lokalne, sprawdzając warunki w szkołach, do których mają trafić uczniowie.
- Sprawdzamy, czy szkoła, do której mają dzieci przejść (...) jest bezpieczna, w jakiej jest odległości, czy gmina zapewnia dojazd, czy nie będzie dwuzmianowości. Dopiero wtedy kurator podejmuje decyzję o wydaniu opinii – wyjaśnia świętokrzyski kurator oświaty, Piotr Łojek.
Jak mówi Piotr Łojek "najważniejszy jest komfort nauki" – zbyt długi czas dojazdu (sięgający np. 2–3 godzin) lub przepełnione klasy mogą być podstawą do wydania opinii negatywnej, która definitywnie zatrzymuje proces likwidacji.
Gdzie zajdą zmiany?
Obecnie kurator wydał osiem pozytywnych opinii dotyczących m.in.:
- Gminy Bogoria (SP w Niedźwiedziu),
- Gminy Raków (SP w Bardzie),
- Gminy Michałów (SP w Górach),
- Gminy Busko-Zdrój (SP w Siesławicach),
- Gminy Pacanów (SP w Oblekoniu).
W gminie Jędrzejów zdecydowano się na rozwiązanie hybrydowe – w szkołach w Prząsławiu i Łysakowie zostaną klasy 1-3, natomiast starsi uczniowie przejdą do większych placówek. W procedowaniu pozostają kolejne wnioski, m.in. z powiatu koneckiego, Bałtowa czy Ożarowa. Z kolei w Ostrowcu Świętokrzyskim planowane jest scalenie szkoły działającej w dwóch budynkach w jedną.
Wyjątek: Masłów rozszerza działalność
Na tle fali likwidacji wyróżnia się gmina Masłów. W miejscowości Wola Kopcowa szkoła, która dotychczas kształciła dzieci w systemie 1-3, od września stanie się pełną szkołą podstawową (klasy 1-8). Jest to odpowiedź na osiedlanie się w gminie nowych mieszkańców i wyraźne prośby rodziców.
Co z nauczycielami i uczniami?
Likwidacja szkoły to zawsze trudny moment dla lokalnej społeczności. Kurator podkreśla, że wsłuchuje się w głos protestujących rodziców i zachęca włodarzy do łagodnego rozwiązywania konfliktów. Jednocześnie uspokaja – zmiany nie nastąpią z dnia na dzień.
- Dementuję plotkę, że te dzieci już będą przenoszone. Mamy na to blisko osiem miesięcy. Do końca roku szkolnego dzieci będą chodziły do swojej szkoły.
Wielu nauczycieli z małych placówek, gdzie mieli jedynie pojedyncze godziny, może liczyć na zatrudnienie w nowych miejscach. Często „idą oni za swoimi uczniami”, co pozwala dzieciom na kontynuację nauki ze znanym im pedagogiem.
Ostateczne decyzje o likwidacji należą teraz do radnych gmin, którzy po otrzymaniu pozytywnej opinii kuratora muszą podjąć finałowe uchwały.