Liroy meczu Korona Kielce - Radomiak Radom

i

Autor: Piotr Stańczak

Tylko u nas!

Liroy nie gryzie się w język po meczu Korony: kibice Radomiaka zachowali się przynajmniej słabo!

2025-04-02 12:44

Nie milkną echa występu Liroya przed meczem Korona Kielce - Radomiak w piłkarskiej ekstraklasie. Raper, słysząc wulgaryzmy z sektora kibiców gości, pokazał w ich kierunku obraźliwy gest! W wywiadzie dla kielce.eska.pl sam odnosi się do tej sytuacji. Porozmawialiśmy też o premierze filmu "Don't f...k with Liroy" i zbliżającym się koncercie w Kielcach.

Spis treści

  1. Liroy: nie myślę o kimś źle, dlatego, że jest z Radomia
  2. "Zakłócali mój występ"
  3. "Nie należę do tych, którzy siedzą cicho"
  4. Liroy zadowolony z postawy Korony
  5. Grywał na "dziewiętnastce" aż do zmroku
  6. Hołd dla Kielc
  7. Sentymentalna podróż Liroya
  8. "A o Kielcach zapomniał?" Nie!

Liroy: nie myślę o kimś źle, dlatego, że jest z Radomia

Piotr Stańczak: W ostatnich dniach głośno o tobie z zupełnie innych powodów. O szczegółach za chwilę, ale najpierw zapytam ciebie, jako kielczanina, o twój stosunek do Radomia, radomian. Może jest w tym pytaniu podtekst, bo wiemy, że oba miasta do dziś nie pałają do siebie sympatią, ale jestem ciekaw twoich osobistych doświadczeń.

Liroy: - (śmiech) Wiesz, jeżeli wychowujesz się w Kielcach i od dziecka jesteś "koroniarzem", od początku słyszysz o tych zaszłościach historycznych, relacjach Kielc z Radomiem, tych odwiecznych animozjach. To działa w obie strony. Ja osobiście szczególnie się w ten temat nie angażowałem. Mam przyjaciół w Radomiu, znam wielu ludzi z tego miasta. Nigdy nie myślę o kimś źle tylko dlatego, że akurat pochodzi z Radomia. Rozumiem, że zmierzamy do tego, co działo się przed meczem Korony z Radomiakiem. To wszystko, o czym mówię, nie miało wpływu na moje reakcje na stadionie.

Zobaczcie zapis relacji live z występu Liroya przed meczem Korony z Radomiakiem.

"Zakłócali mój występ"

Korona ostatecznie przegrała z Radomiakiem 1:3 na Exbud Arenie, ale jeszcze wiele godzin później więcej niż o samym meczu można było przeczytać o tym, że Liroy pokazał obraźliwy gest w kierunku sektora kibiców Radomiaka. Działo się to w momencie, kiedy przed pierwszym gwizdkiem śpiewałeś kultowego "Scyzoryka". Pod twoim adresem posypały się jednak słowa krytyki, że pokazałeś obraźliwy gest, że śpiewałeś piosenkę nasyconą przekleństwami, a na stadionie były dzieci. Jak to wyglądało z twojej perspektywy, jak się do tego odniesiesz?

- Najlepiej obejrzeć relację live, jest ona dostępna także na mojej stronie na Facebooku, wtedy można się przekonać, jak to wyglądało. Wyszedłem razem z Kazarem (raper, który wystąpił razem z Liroyem - przyp. PSta) na murawę przed rozpoczęciem meczu, wykonywałem swój najbardziej znany kawałek sprzed 30 lat, czyli "Scyzoryka". Już kiedy wychodziliśmy na płytę, kibice z sektora Radomiaka dość mocno nam ubliżali, krzyczeli, zakłócali cały ten występ. W ogóle zachowywali się przynajmniej słabo, bo przecież w pierwszej połowie rzucili racę świetlną do sektora kibiców Korony, gdzie siedziały dzieci. Nie było niczym fajnym oglądać takie sytuacje.

Moje zachowanie było podyktowane po prostu tym, jak oni nas potraktowali. Wychodziłem na murawę z myślą o występie, nie planowałem niczego takiego, ale moja reakcja była odpowiedzią na to, jak się zachowali po prostu jako ludzie.

Byłem w szoku, widząc taką agresję ze strony radomskich kibiców. Mocno ubliżali nam wszystkim.

O występie Liroya przed meczem Korona - Radomiak przeczytacie tutaj:

"Nie należę do tych, którzy siedzą cicho"

Z drugiej strony, już po występie i lawinie relacji, komentarzy, nie miałeś takiej refleksji: "może przesadziłem, może to jednak nie było potrzebne". Ktoś z internautów napisał na przykład, że gdyby to jeszcze zrobił rapujący 18-latek, to można byłoby próbować zrozumieć jego zachowanie, ale od 54-letniego muzyka trzeba jednak wymagać więcej.

- Czyli co, mam zachowywać poprawność polityczną w sytuacji, kiedy kibice przeciwnika rzucają petardami w sektor, na którym są dzieci i padają z ich ust wulgarne słowa? "Scyzoryk" to jest kawałek, w którym komentuję kielecką rzeczywistość, nie kieruję go osobiście do konkretnych ludzi. Nie zamierzam jednak gryźć się w język, nie należę do tych, którzy siedzą cicho na d...e", kiedy inni robią coś złego! To nie w moim stylu.

Kiedy ustalałeś z Koroną szczegóły występu, od początku było wiadomo, że zaśpiewasz "Scyzoryka"?

- To jest taki nieoficjalny hymn Kielc, nie ma w tym nic dziwnego, że wyszedłem na murawę i zaśpiewałem właśnie ten utwór. Dla mnie to był w ogóle zaszczyt wystąpić przed kibicami Korony, bo jestem związany z nią praktycznie od urodzenia. Widziałem, że i ludzie na trybunach ucieszyli się, że wykonuję akurat ten kawałek.

Liroy zadowolony z postawy Korony

Dużo mówi się o zdarzeniach wokół meczu, w tym właśnie o twoim występie, ale podziel się wrażeniami z samego spotkania. Wiadomo, że "koroniarze" oczekiwali innego wyniku, zakończyło się porażką 1:3...

- Faktycznie, wiele osób mówi o moim występie, zamiast skupić się na samym meczu. Korona zaczęła świetnie, od bramki na 1:0 w trzeciej minucie. Potem to wszystko nie potoczyło się już po myśli naszej drużyny. Jestem jednak zadowolony z postawy zespołu w ostatnich tygodniach.

Zobacz wideo poniżej - początek występu Liroya i doping kibiców Korony Kielce.

Miałeś okazję rozmawiać z nowym właścicielem Korony Łukaszem Maciejczykiem?

- Tak, pogratulowałem mu ostatnich występów drużyny, sam jestem dumny jako kielczanin i kibic Korony, że to tak fajnie wygląda.

Widzę, jak zespół radzi sobie w lidze i podchodzę do tego z entuzjazmem. Porażka 1:3 nie oznacza niczego strasznego, nie sposób cały czas wygrywać i punktować.

Rozgrywki trwają wiele tygodni i miesięcy, pewnie taki moment i tak byłby kiedyś nieunikniony. Trzymam kciuki za Koronę, aby kiedyś w przyszłości powalczyła o miejsce w europejskich pucharach. Przed nami mecze z Lechem Poznań (na wyjeździe), później Widzewem Łódź (u siebie), pod koniec kwietnia do Kielc przyjeżdża Jagiellonia Białystok. Na pewno nasza drużyna dostarczy wielu emocji jeszcze w tym sezonie. 

Grywał na "dziewiętnastce" aż do zmroku

Jak do tej pory układały się w ogóle twoje relacje z kibicami piłkarskimi. Wiem, że blisko ci do środowiska sportów walki, ale jakie miejsce w twoim życiu zajmuje piłka nożna?

- Na moim osiedlu, na kieleckich Sadach, wszyscy powtarzali mi, że albo zostanę piłkarzem, albo muzykiem (śmiech). To były dwie dominujące sprawy w moim dzieciństwie i młodości. Grałem jeszcze jako trampkarz w Koronie. To był w ogóle dla mnie zaszczyt, że mnie przyjęli i mogłem grać w „żółto-czerwonych barwach”. Jako nastolatek grałem swego czasu w minimundialu, byłem nawet wicekrólem strzelców. W ogóle to z bloków przy Pocieszki wszyscy wychodziliśmy na boisko „dziewiętnastki” (Szkoły Podstawowej numer 19 przy ulicy Targowej – przyp. Psta), kto nie grał, ten kibicował.

Można powiedzieć, że my żyliśmy piłką nożną, była dla nas niczym religia. Często graliśmy tak długo, do późnego wieczora, że tej piłki nie było już widać (śmiech).

Miałeś kiedykolwiek zatargi z kibicami przeciwnych drużyn?

- Jeździłem na mecze także jako kibic, wiadomo, były różne sytuacje, raz wesołe, niekiedy wprost przeciwnie. Nie przeżywałem natomiast żadnych poważnych zdarzeń, zresztą wolę też pamiętać same te dobre.

Na tym osiedlu w Kielcach wychowywał się Liroy - zobacz galerię zdjęć poniżej.

Hołd dla Kielc

Skoro jesteśmy w temacie dobrych zdarzeń, to w tym roku przypada 30-lecie twojej pierwszej płyty, także w 1995 roku po raz pierwszy usłyszeliśmy słynnego "Scyzoryka". Kilka tygodni temu premiery doczekał się film dokumentalny "Don't f...k with Liroy". Można go już oglądać w kinach w całej Polsce, pierwsza emisja odbyła się 11 marca w Kinie Moskwa w Kielcach. Jaki jest odbiór filmu?

- Do mnie docierają rewelacyjne sygnały. Premiera miała miejsce w Kielcach, bo nie wyobrażałem sobie, aby w ogóle było inaczej. Na widowni siedzieli moi przyjaciele, znajomi, także ci z dzieciństwa, z którymi się wychowywałem, artyści, z jakimi współpracowałem. Nigdy wcześniej nie oglądałem tego filmu, zobaczyłem go po raz pierwszy właśnie w Kinie Moskwa. Dużym zainteresowaniem cieszyła się też premiera kilkanaście dni później w Warszawie. Warto podkreślić, że to niecodzienna sytuacja, aby we wszystkich kinach w Polsce można było zobaczyć film dokumentalny. Ludzie kupują bilety, oglądają film, który trwa ponad półtorej godziny, a wychodząc z sali mówią, że jest zbyt krótki, że chcieliby poznać więcej wątków. Widzowie w innych częściach kraju dostrzegają, że Kielce są w nim pięknie pokazane. Możemy oglądać fantastyczne zdjęcia - to dzieło ekipy, która nagrała światowy hit "Stranger things" (dostępny na Netflixie - przyp. PSta).

Niektórzy widzowie przyznają, że w filmie Kielce bardzo fajnie wyglądają i nie pozostaje nic innego, jak tylko się w nich zakochać i tu zamieszkać (śmiech). Kurczę, ja cały czas jestem strasznie dumny z tego, że pochodzę z Kielc.

Zobacz galerię zdjęć z premiery filmu "Don't f...k with Liroy" w Kinie Moskwa w Kielcach.

Sentymentalna podróż Liroya

Ten film to przekrój twojego życia - od młodego człowieka zafascynowanego rapem, potem muzyka, do posła. Wstrząsający, ale i wciągający jest początek. Mówię o wątku z twoim ojcem. Kto nie zna twojej piosenki sprzed lat "Jaki ojciec, taki syn", ten może być jeszcze bardziej poruszony. Jak ty oceniasz ten oraz inne wątki filmu, jako jego główny bohater?

Jak już wcześniej mówiłem, nie miałem praktycznie żadnego wpływu na końcowy efekt, na to, jak będzie wyglądał ten film, choć z reżyserką Małgorzatą Kowalczyk spędziłem dużo czasu w Kielcach. Pokazałem jej miejsce, gdzie się wychowałem, ale też zabierałem ją na swoje koncerty. Spędziliśmy wiele godzin w kieleckiej Bazie Zbożowej (znana placówka kulturalna - przyp. PSta), gdzie opowiadałem o swoim życiu. Nie wiedziałem jednak, ile z tego wykorzysta w samym filmie.

Kiedy oglądałem film po raz pierwszy w Kielcach, to zdziwiłem się, bo myślałem, że niektóre prywatne wątki nie ujrzą światła dziennego. Teraz już, po tych kilku tygodniach oswoiłem się z tą myślą, ale wcześniej miałem inne odczucia.

Sceny do filmu zaczęliśmy kręcić jeszcze dwa lata przed premierą, więc nawet do końca nie pamiętałem tego wszystkiego, co mówiłem występując w filmie. Dla mnie więc wszystko w nim było nowe.

Zobacz poniżej klip do "Scyzoryka" - najsłynniejszego utworu Liroya z 1995 roku.

Jesteś w trakcie trasy koncertowej z okazji 30-lecia płyty "Alboom". 30 maja wystąpisz w klubie muzycznym Maska w kieleckim Rynku. To będzie taka "wisienka na torcie", ukoronowanie jubileuszu?

- Koncert w Kielcach był w sumie pierwszym, który załatwialiśmy w ramach tej trasy, podobnie jak w przypadku premiery filmu. Faktycznie, miało to być zwieńczenie trasy koncertowej, ale nastąpiły zmiany. Tak czy inaczej, będzie to dla mnie bardzo ważne wydarzenie, to w Kielcach, z okazji którego przygotowujemy różne niespodzianki. Spędzę parę godzin na scenie, na pewno więcej niż dwie! To będzie ciekawa podróż, trochę sentymentalna. Świętuję 30-lecie płyty "Alboom" i "Scyzoryka", ten oraz inne starsze utwory wykonam w Kielcach po raz pierwszy od 30 lat, od 1995 roku! Razem ze swoją ekipą przypomnę też inne, znane kawałki z poszczególnych płyt, w tym z tej najnowszej "L7". Jej sprzedaż ruszy już w ten weekend. Jeden z utworów z tego krążka "Ja to wiem", wykonałem z kieleckim raperem Karazem w przerwie meczu Korony z Radomiakiem.

"A o Kielcach zapomniał?" Nie!

Zdradzisz rąbek tajemnicy - co czeka twoich fanów za niespełna dwa miesiące w klubie Maska?

- Koncert będzie składał się z trzech różnych części, będziemy przechodzić w czasie od najstarszych moich utworów do najmłodszych. Szykujemy parę niespodzianek, także jeśli chodzi o zaproszonych gości. Sam też nie mogę się już doczekać tego koncertu, tym bardziej, że nie ogłaszaliśmy go jako jednego z pierwszych. Trzymaliśmy go trochę w tajemnicy. Zabawne było to, że niektórzy ludzie zaczęli się już denerwować, że szykując trasę koncertową zapomniałem o Kielcach. Nie wiem, jak ktoś mógł pomyśleć, że ruszę w trasę i nie wystąpię w Kielcach (śmiech). W ogóle nie wyobrażam sobie takiej sytuacji. Czytałem te komentarze przez jakiś czas, odpowiadałem, że ten koncert w moim rodzinnym mieście będzie. Nie wszyscy dowierzali, więc tak trochę przewrotnie nadałem temu wydarzeniu tytuł "A o Kielcach zapomniał?" Mogę obiecać, że to będzie wyjątkowy koncert, będzie on też moim hołdem dla Kielc, dla moich przyjaciół, ludzi, dzięki którym to wszystko się zaczęło i z którymi się wychowywałem. Zapraszam wszystkich 30 maja do Maski, na szczególne święto rapu.

Można spodziewać się zapewne fanów, którzy mają mniej lat niż utwór "Scyzoryk" i twoja pierwsza płyta "Alboom".

- Muszę przyznać, że ostatnio pod względem wieku ta publiczność trochę mi się "wymieszała". Na koncerty nie przychodzą już tylko 40-50-latkowie, ale też ci młodsi, mający 20-30 lat. Ta muzyka trafia też do młodszego pokolenia. Często to są dzieci moich rówieśników, pierwszych fanów. Dla mnie to niesamowita sprawa!

Świętokrzyskie. Raper Liroy o Koronie Kielce, kibicach Radomiaka, filmie i koncercie
Kielce Radio ESKA Google News
QUIZ. Czy pamiętasz zespół Wzgórze Ya-Pa 3 z Kielc, znasz jego piosenki? Sprawdź co o nim wiesz
Pytanie 1 z 10
Gdzie mieści się Wzgórze Apaczów w Kielcach? Od niego pochodzi nazwa zespołu.