Mała wieś w Świętokrzyskiem, do której ściągają tłumy. Nie dla atrakcji turystycznych

2026-04-01 7:40

Spokojny Raków na co dzień niczym nie zdradza swojej sensacyjnej przeszłości ani teraźniejszości, która przyciąga tu setki przybyszów. Gdy jednak wybije odpowiednia godzina, drogi dojazdowe blokują się, a w tutejszych lasach trudno o wolny metr kwadratowy. To miejsce to fenomen, gdzie historia „sarmackich Aten” miesza się z gorączką, której nie sposób powstrzymać.

Świętokrzyskie. Raków

i

Autor: facebook.com/ SWIETOKRZYSKIE Sławek Rakowski/ Archiwum prywatne

Dlaczego ludzie przyjeżdżają do Rakowa?

Większość turystów szuka w regionie świętokrzyskim zamków lub parków narodowych, ale mała wieś Raków ma zupełnie inny magnes. To właśnie tutaj, w sercu Cisowsko-Orłowińskiego Parku Krajobrazowego, wybucha co roku prawdziwe szaleństwo, którego bohaterem jest „leśne złoto”. Okoliczne kompleksy leśne, takie jak „Chojny”, „Lasek” czy „Kolanka”, od lat cieszą się opinią najbardziej urodzajnych miejsc w całym województwie.

Raków w świętokrzyskim stał się prawdziwą mekką dla tych, którzy wiedzą, gdzie szukać borowików szlachetnych, koźlarzy czy kurek. Niektórzy przyjeżdżają tu z drugiego końca Polski, by wypełnić bagażniki darami lasu.

Lokalne gospodarstwa agroturystyczne, jak słynna „Pyzówka”, doskonale wiedzą, jak wykorzystać ten potencjał, oferując nawet zbiorowe przyjazdy na grzyby. Właściciele pensjonatów przygotowują specjalne suszarnie oraz letnie kuchnie, w których goście mogą od razu przetwarzać swoje zbiory. Nie brakuje też warsztatów grzybowych, podczas których nowicjusze uczą się odróżniać jadalne okazy od tych trujących, co jest kluczowe w gęstych świętokrzyskich kniejach.

„Tu wszyscy patrzą w niebo”

Mieszkańcy Rakowa do nagłego napływu przyjezdnych podchodzą z mieszanką dumy i lekkiego zmęczenia. „Gdy tylko popada i zrobi się ciepło, wiemy, co się święci. Wszyscy wtedy patrzą w niebo i czekają na pierwszy wysyp, bo zaraz potem zaczyna się to całe szaleństwo” – mówi jeden z tutejszych gospodarzy, obserwując sznur aut parkujących na obrzeżach lasu.

Kontrast jest uderzający, bo na co dzień wieś liczy zaledwie około 1200 mieszkańców i panuje tu niemal sielska cisza. Wszystko zmienia się w kilka godzin, gdy internetowe raporty grzybowe zaczynają świecić na czerwono, informując o „wielkim grzybobraniu”. Wtedy każda leśna ścieżka staje się niemal tak ruchliwa jak główny rynek w Kielcach, a lokalne sklepy przeżywają oblężenie.

Sensacyjna przeszłość „sarmackich Aten”

Aby zrozumieć fenomen tego miejsca, trzeba jednak cofnąć się o ponad 450 lat, kiedy Raków nie był małą wsią, lecz tętniącym życiem miastem. Został założony w 1567 roku przez Jana Sienieńskiego, który marzył o stworzeniu azylu pełnego religijnej tolerancji. Każdy mieszkaniec był tu wolnym człowiekiem, co w czasach feudalnych było eksperymentem na niewyobrażalną skalę.

Raków szybko stał się centrum ruchu Braci Polskich, zwanych arianami, którzy przyciągali najwybitniejsze umysły z całej Europy. W 1602 roku Jakub Sienieński założył tu słynną Akademię Rakowską, która zyskała miano „sarmackich Aten”. Szkoła nie była wyznaniowa, a jej wysoki poziom nauczania przyciągał zarówno protestantów, jak i katolików, co czyniło z Rakowa intelektualną stolicę regionu.

W tamtym okresie miasto liczyło nawet 15 tysięcy mieszkańców, co dziś wydaje się liczbą wręcz nierealną dla tej lokalizacji. To tutaj działała jedna z najnowocześniejszych drukarni w Rzeczypospolitej, wydająca dzieła, które do dziś są badane przez historyków na całym świecie. Raków był symbolem postępu, wolności słowa i nauki, co budziło podziw, ale i narastającą wrogość przeciwników reformacji.

Współczesny Raków. Między ciszą a zgiełkiem

Współczesny Raków to miejsce, które próbuje łączyć bogate dziedzictwo z potrzebami nowoczesnego turysty, szukającego wytchnienia nad wodą lub w głębi lasu. Połowa brzegów zalewu Chańcza należy właśnie do tej gminy, co sprawia, że w okresie letnim wieś staje się bazą dla amatorów surfingu i kajaków. Raków leży na styku kultur i krain geograficznych, co czyni go idealnym punktem wypadowym dla rowerzystów korzystających ze szlaku Green Velo.

To właśnie ten kontrast między dawną wielkością intelektualną a dzisiejszą popularnością „przyrodniczą” tworzy unikalny charakter miejscowości. Ludzie przyjeżdżają tu po spokój, ale często odnajdują go dopiero po długim marszu przez las, z dala od zatłoczonych parkingów. Raków uczy cierpliwości – zarówno tej potrzebnej do znalezienia rzadkiego smardza, jak i tej niezbędnej do odkrycia prawdy ukrytej w starych dokumentach.

Czy dzisiejsi przybysze, wypełniający koszyki borowikami, mają świadomość, że stąpają po ziemi, która niegdyś była centrum europejskiego oświecenia? Być może to właśnie ta nieuświadomiona energia miejsca sprawia, że chce się tu wracać co sezon. Raków pozostaje zagadką – małą wsią o wielkim sercu i jeszcze większej historii, która wciąż czeka, by opowiedzieć ją na nowo. A Ty, wybierzesz się tam po grzyby czy po historię?

Quiz tylko dla wyśmienitych grzybiarzy. 14 punktów to mistrzostwo!
Pytanie 1 z 14
Mleczaj rydz. Po jego przełamaniu wydziela się mleczko. Jakiego koloru?
Mleczaj rydz