Sprawa ma swój początek w końcówce 2024 roku i dotyczy przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy publicznych. Choć radni mają szerokie kompetencje kontrolne, prawo do prywatności pracowników stawia im wyraźną granicę.
Kontrola, która poszła o krok za daleko?
Wszystko zaczęło się w październiku 2024 roku, kiedy dwóch radnych sejmiku województwa świętokrzyskiego otrzymało upoważnienie do przeprowadzenia kontroli w kieleckim WOMP-ie. Radni mieli sprawdzić, jak placówka realizuje swoje zadania statutowe, w tym przyjrzeć się strukturze zatrudnienia w latach 2016-2023.
Problemy zaczęły się już podczas pierwszej wizyty, 27 listopada:
- Radny Gerard P. chciał natychmiastowego wglądu w umowy o pracę i konkretne zarobki pracowników.
- Drugi z kontrolujących radnych stanowczo się temu sprzeciwił. Uznał, że zakres upoważnienia na to nie pozwala, a komisja dostała już wszystkie niezbędne dane statystyczne.
Samotna akcja radnego
Mimo sprzeciwu kolegi, Gerard P. nie odpuścił. 12 grudnia 2024 roku wrócił do ośrodka sam. Tym razem poprosił o akta osobowe konkretnego, byłego już pracownika placówki.
Ówczesna dyrektor WOMP, Anna M., zdecydowała się udostępnić mu te dokumenty, mimo że – jak ustalili śledczy – pracownik, którego dane dotyczyły, nie wyraził na to zgody. Radny zapoznał się z wrażliwymi informacjami, co stało się podstawą do interwencji organów ścigania.
Zarzuty i groźba więzienia
Prokurator uznał, że zarówno radny, jak i pani dyrektor, jako funkcjonariusze publiczni, złamali prawo. Zarzuty dotyczą:
- Przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków.
- Nieuprawnionego przetwarzania danych osobowych.
Stanowisko oskarżonych: Żadne z nich nie przyznaje się do winy. Anna M. złożyła wyjaśnienia, natomiast Gerard P. skorzystał z prawa do milczenia i odmówił składania wyjaśnień.
Co dalej?
Akt oskarżenia trafił do sądu 24 marca 2026 roku. Sprawa będzie toczyć się przed Sądem Rejonowym w Kielcach. Jeśli wina oskarżonych zostanie udowodniona, grozi im kara do 3 lat pozbawienia wolności.
Sprawa ta budzi duże emocje w regionie, gdyż wyznacza ważną granicę między polityczną kontrolą a prawem zwykłego pracownika do ochrony jego prywatnych danych przed osobami nieuprawnionymi.