Kielczanie nie będą faworytem tego starcia. Choć wrocławianie przegrali ostatnie derbowe spotkanie ze Zagłębiem Lubin 1:3, zajmują wysokie czwarte miejsce w tabeli.
- Oczywiście, że Śląsk jest faworytem. Ale my też mamy jedenastu chłopów na boisku i będziemy walczyć, ale też grać w piłkę. Mam nadzieję, że jak te dwie rzeczy połączymy, to będzie do tego dosypana też szczypta szczęścia - podkreśla Mirosław Smyła, szkoleniowiec kieleckiego klubu.
Największym atutem drużyny przeciwnej jest lewa strona. - Mamy świadomość umiejętności Płachety i tego, co potrafi sam zrobić z piłką na boisku. Śląsk to bardzo poukładany zespół na boisku, nawet pomimo ostatniej porażki z Zagłębiem - dodaje.
Co ciekawe, zawodnicy Korony Kielce w czterech tegorocznych meczach rozgrywanych w ramach PKO Ekstraklasy zdobyli tylko dwa punkty. Natomiast Śląsk Wrocław ugrał aż pięć punktów, dzięki czemu plasują się na wysokim czwartym miejscu.
- W ostatnich spotkaniach graliśmy dobrze, ale brakowało nam szczęścia. Sam miałem swoje szanse na zdobycie gola, ale i cały zespół stwarza ich coraz więcej. Musimy się bardziej skoncentrować przy sytuacjach bramkowych - podkreśla Petteri Forsell.
Spotkanie Korony ze Śląskiem rozpocznie się w środę o godz. 18.