Nie milkną echa skandalicznych scen po meczu Radomiaka z Koroną Kielce. Święta Wojna zakończyła się ogromną awanturą, w której nie brakowało rannych. Po końcowym gwizdku emocje sięgnęły zenitu. Pseudokibic Radomiaka wtargnął na boisko i znienacka zaatakował piłkarza Korony, Tamara Svetlina. W jego obronie natychmiast ruszyli koledzy z drużyny, z Marcinem Cebulą na czele, który ostatecznie otrzymał czerwoną kartkę.
Dantejskie sceny szybko się jednak nie skończyły. Konflikt narastał, a zawodnicy Korony przenieśli się w okolice pustego sektora gości, by symbolicznie na jego tle zrobić sobie zespołowe zdjęcie. To jednak nie spodobało się miejscowym kibicom, którzy oprócz licznych wulgaryzmów, zaczęli rzucać w stronę piłkarzy różne przedmioty. Jednym z nich była butelka, która trafiła prosto w głowę dyrektora ds. marketingu i komunikacji Korony, Michała Siejaka. Potrzebna była natychmiastowa pomoc medyczna, gdyż działacz Korony był zalany krwią. Medycy błyskawicznie zabrali Michała Siejaka do szpitala, gdzie odbyło się szycie rany i szczegółowe badania głowy.
Agresywny pseudokibic, który zaatakował piłkarza Korony nie uciekł sprawiedliwości. Został obezwładniony i zatrzymany przez funkcjonariuszy policji jeszcze na terenie obiektu. Jak się okazało, mężczyzna był nietrzeźwy, co w świetle przepisów o bezpieczeństwie imprez masowych jest okolicznością obciążającą. Noc spędził w policyjnej izbie zatrzymań, czekając na wytrzeźwienie i przesłuchanie. Pseudokibic to 56-letni mieszkanie powiatu radomskiego, który miał ponad promil alkoholu we krwi. Policja dysponuje również nagraniami z monitoringu, które posłużą do zidentyfikowania osoby odpowiedzialnej za rzucenie butelką.