Święta Wojna w Radomiu dla Korony Kielce! Żółto-czerwoni pokonali Radomiaka. Awantura po meczu

2026-02-13 20:21

Korona Kielce pokonała na wyjeździe Radomiaka Radom 2:0. Tak jak w rundzie jesiennej, znów Święta Wojna zakończyła się pomyślnie dla Żółto-Czerwonych. Gole dla zespołu Jacka Zielińskiego strzelali Wiktor Długosz i Marcel Pięczek. Mimo, że kibice Korony nie mogli pojawić się w Radomiu, to mają ogromne powody do radości. Kielczanie wyprzedzają Radomiaka.

Radomiak Korona

i

Autor: Marcin Łataś

Mecz pełen emocji i napiętej atmosfery

Święta Wojna od samego początku emocjonowała kibiców gospodarzy obecnych na stadionie przy ulicy Struga w Radomiu. Brak fanów Korony Kielce był odczuwalny, ale w pierwszej połowie zawodnicy Jacka Zielińskiego punktowali Radomiaka. Mimo, że optyczna przewaga na boisku należała właśnie do gospodarzy, to bramki zdobywała Korona. Już w 8.minucie strzelanie rozpoczął Wiktor Długosz. Wszystko zaczęło się od fatalnego podania Filipa Majchrowicza, który wykorzystali częściowo Antonin, a następnie pomógł Mariusz Stępiński. Wiktor Długosz wpakował piłkę niemalże do pustej bramki, choć jego strzał chciał zablokować Dieguez. 

Czerwona kartka dla trenera Radomiaka

Kolejnym ważnym momentem meczu była czerwona kartka dla trenera Radomiaka, Goncalo Feio. Według opinii, portugalski szkoleniowiec sugerował arbitrowi czyn korupcyjny. 

Gospodarze tworzyli sobie sytuacje, ale bramka Xaviera Dziekońskiego była jak zaczarowana. O podwyższenie wyniku pokusili się piłkarze Korony. Swojego pierwszego gola w Ekstraklasie strzelił Marcel Pięczek, a przed tygodniem zaliczył pechowego samobója w meczu z Zagłębiem Lubin. Defensor, który zastępował kontuzjowanego Pau Restę, odkupił swoje winy i wpędził fanów Radomiaka w jeszcze większą wściekłość. Pięczek świetnie odnalazł się w polu karnym, obrócił się i mocnym strzałem zapakował piłkę pod poprzeczkę. Do przerwy wynik nie uległ zmianie. Korona prowadził w Świętej Wojnie 2:0. 

Druga połowa na remis

Druga połowa to przede wszystkim usilne próby Radomiaka zdobycia bramki kontaktowej. Jednak świetnie dysponowany był Xavier Dziekoński, wraz z całą linią defensywną. Gospodarze mieli też ogromne problemy ze skutecznością w całkiem niezłych sytuacjach. Korona postawiła na kontrolowanie meczu, przez co brakowało akcji pod bramką Filipa Majchrowicza. Korona umiejętnie dotrwała do końca i zneutralizowała wszystkie ataki Radomiaka. 

Wielka awantura po meczu. Dyrektor ds. marketingu dostał butelką w głowę! 

To jednak nie był koniec emocji. Po końcowym gwizdku doszło do bijatyki na boisku. Na placu gry pojawił się także kibic Radomiaka, który doskoczył do zawodnika Korony. Kielczanie symbolicznie podbiegli w stronę pustego sektora gości, by cieszyć się ze zwycięstwa. W stronę piłkarzy z trybun leciały różne przedmioty, a jeden z nich trafił w głowę dyrektora ds. komunikacji i marketingu, Michała Siejaka. To była prawdziwa eskalacja konfliktu. 

Korona odniosło ósme zwycięstwo w tym sezonie i z dorobkiem 30 punktów awansowała na szóste miejsce w tabeli. Radomiak ma trzy punkty mniej i jest dziewiąty.

Kielce Radio ESKA Google News