Stojąc dziś przed bramą tego założenia, trudno uwierzyć, że na tej świętokrzyskiej prowincji, pośród stawów i starych drzew, Andrzej Deskur – powstaniec i dwukrotny sybirak – kazał ustawić pełnoplastyczne posągi Kazimierza Wielkiego, Jadwigi i Jagiełły. Obok nich w niszach i na gzymsach znalazły się popiersia Adama Mickiewicza, hetmana Żółkiewskiego i wielu innych bohaterów, którzy mieli „stać na straży ducha” narodu.
To jedna z najbardziej niesamowitych, a zarazem najbardziej zapomnianych rezydencji w Polsce. Zapraszam Was na reportaż z miejsca, gdzie historia jest wykuta w lokalnym wapieniu, a każdy detal architektoniczny opowiada o marzeniu o wolnej Ojczyźnie. Odkryjmy razem Sancygniów – wieś, która rzuciła wyzwanie carskiej Rosji za pomocą sztuki i architektury.
Pałac, o którym mało kto dziś pamięta
Jadąc z Działoszyc w stronę Pińczowa, łatwo przeoczyć skręt w dolinę rzeczki Sancygniówki. A jednak to właśnie tutaj, w dnie malowniczej doliny otoczonej lessowymi wzgórzami, kryje się jeden z najbardziej oryginalnych obiektów rezydencjonalnych, jakie powstały na Kielecczyźnie w XIX stuleciu. Gdy zatrzymuję się przy drodze wojewódzkiej nr 768, uderza mnie spokój tego miejsca – dziś Sancygniów liczy zaledwie 167 mieszkańców, a dawna gwarmajątku deskurów ustąpiła miejsca szumowi drzew w starym parku.
Pałac w Sancygniowie to budowla, która na pierwszy rzut oka zdaje się być „pałacykiem włoskim, jakby znad Adriatyku przeniesionym”, jak opisywali go współcześni. Wzniesiony w 1882 roku według projektu warszawskiego architekta Adama Oczkowskiego, został zbudowany z tzw. „ciosu sancygniowskiego” – lokalnego wapienia, który swoją jakością i barwą przewyższał nawet słynne kamienie z Pińczowa czy Szydłowca. Choć dziś obiekt znajduje się w rękach prywatnych i można go podziwiać głównie zza ogrodzenia lub z poziomu parku, jego bryła wciąż budzi respekt swoją oszczędną, neorenesansową formą.
Patrząc na elewacje, czuje się pewien niedosyt i smutek. To, co kiedyś stanowiło o absolutnej wyjątkowości tego miejsca – owa niesamowita galeria rzeźb – w dużej mierze zniknęło w okresie powojennym. Jednak klimat „rezydencji-pomnika” wciąż jest tu wyczuwalny. Pałac stoi na krawędzi niskiej skarpy, w obrębie dawnych wałów obronnych, co dodaje mu majestatu i sugeruje, że jego fundamenty pamiętają znacznie dawniejsze czasy niż wiek XIX.
i
Dlaczego w Sancygniowie stanęły posągi wielkich Polaków?
Odpowiedź na to pytanie kryje się w biografii fundatora, Andrzeja Deskura, nazywanego w rodzinie „Sybirakiem”. Był to człowiek niezwykłej siły woli, który za udział w spiskach niepodległościowych w 1846 roku stał pod szubienicą na placu pod Cytadelą Warszawską. W ostatniej chwili ułaskawiony, spędził kilkanaście lat na katordze i zesłaniu w głębi Rosji. Gdy wrócił, nie porzucił swoich ideałów – w 1863 roku został cywilnym naczelnikiem powstania w powiecie miechowskim, co przypłacił kolejną zsyłką.
Budując pałac w 1882 roku, Andrzej Deskur chciał stworzyć miejsce, które będzie przypominać o potędze i chwale dawnej Polski w czasach najgłębszej nocy zaborów. Był to akt niebywałej odwagi – umieszczenie postaci polskich królów na szczycie budynku w zaborze rosyjskim było otwartą prowokacją wobec władz carskich. Deskur rzucił wyzwanie nie tylko zaborcy, ale i swoim sąsiadom. W powiecie pińczowskim dominował wtedy ród Wielopolskich z Chrobrza, znany z polityki ugody z Rosją. Deskur, jako „niezależny atom” w tym środowisku, postanowił stworzyć architektoniczną polemikę z ugodowcami – jego pałac miał krzyczeć o polskości, gdy inni woleli milczeć dla ratowania majątków.
Warto dodać, że Deskur dbał nie tylko o formę, ale i o edukację. W pałacu założył bibliotekę liczącą 6 tysięcy tomów, z której mogła korzystać nawet miejscowa ludność chłopska. Istnieje legenda, że robotnikom budującym pałac nakazywał czytać głośno „Trylogię” Sienkiewicza, by znali dzieje kraju, którego królów właśnie wykuwali w kamieniu.
24 postacie, które miały przypominać o historii Polski
Program rzeźbiarski Sancygniowa był bezprecedensowy. Podczas gdy inne rezydencje zdobiono postaciami z mitologii czy alegoriami pór roku, tutaj postawiono na konkretne postacie z narodowych dziejów. Według relacji historycznych galeria liczyła aż 24 wizerunki, wykonane najprawdopodobniej przez lokalnego kamieniarza o nazwisku Skotnik.
Królowie i królowe
Najważniejsze miejsce na elewacjach zajmowały pełnopostaciowe posągi monarchów. Ze szczytów pałacu na okolicę spoglądali m.in.:
- Kazimierz Wielki – król, do którego Andrzeja Deskura przyrównywano w mowie pogrzebowej ze względu na jego zasługi w budowaniu murowanych domów dla chłopów
- Jadwiga i Władysław Jagiełło – symbol potęgi unii polsko-litewskiej
- Władysław Warneńczyk, Zygmunt August oraz Stefan Batory
Te rzeźby nie były tylko ozdobą. One miały legitymizować trwanie narodu. W czasach, gdy car był formalnym królem Polski, przypominanie o dawnych, rodowitych władcach było potężnym symbolem politycznym.
Bohaterowie narodowi i dowódcy
Obok królów, w formie popiersi, upamiętniono mężów stanu i wodzów, których oręż i myśl polityczna budowały dawną Rzeczpospolitą. Wśród nich znaleźli się:
- Jan III Sobieski – pogromca Turków pod Wiedniem
- Stanisław Żółkiewski i Stefan Czarniecki – dowódcy, których imiona do dziś budzą patriotyczne skojarzenia
- Jan Zamoyski – kanclerz i hetman wielki koronny.
Ludzie kultury i nauki
Andrzej Deskur wiedział, że naród to nie tylko armie, ale przede wszystkim kultura. Dlatego na elewacjach pałacu znalazło się miejsce dla najwybitniejszych twórców:
- Wieszcze narodowi: Adam Mickiewicz, Juliusz Słowacki i Zygmunt Krasiński
- Pisarze: Jan Kochanowski, Józef Ignacy Kraszewski oraz Henryk Sienkiewicz. Ten ostatni był bliskim znajomym syna fundatora, Józefa, który ilustrował dzieła pisarza
- Kompozytorzy i myśliciele: Fryderyk Chopin (zidentyfikowany na archiwalnych fotografiach), Stanisław Moniuszko, Andrzej Frycz Modrzewski oraz Stanisław Konarski.
Co zachowało się do dziś?
Spacerując wokół pałacu, można poczuć pewien smutek – większość tych wspaniałych rzeźb padła ofiarą czasu i powojennych zaniedbań. Usunięto je w latach 70. XX wieku, gdy ich stan techniczny zagrażał bezpieczeństwu. Mimo to, uważne oko reportera dostrzeże wciąż istniejące detale.
Niezwykle wymowna jest pusta tablica umieszczona nad wejściem głównym. Andrzej Deskur kazał pozostawić ją nie zapisaną, czekając na dzień, w którym Polska odzyska niepodległość – to wtedy miała zostać tam wykuta stosowna data. Druga tablica dumnie głosi: „ZBUDOWANY PRZEZ O.W.P.W.K. ANDRZEJA DESKURA”, co jest skrótem od „Organizator Wojskowy Powstania Województwa Krakowskiego” – fundator do końca życia nie ukrywał swojej powstańczej przeszłości.
Zobacz Sancygniów na zdjęciach
Spacer po Sancygniowie. Co warto zobaczyć poza pałacem?
Sancygniów to nie tylko pałac, to cały zespół rezydencjonalny, który jest „żywym muzeum” północnej Małopolski.
- Gotycki kościół św. Piotra i Pawła: Wzniesiony w 1400 roku przez Piotra Sancygniowskiego, kryje w sobie skarby światowej klasy. To tutaj znajduje się piętrowy nagrobek Jakuba i Anny Sancygniowskich, będący dziełem warsztatu samego Santi Gucciego – nadwornego rzeźbiarza króla Stefana Batorego. Wewnątrz warto zwrócić uwagę na rokokowy ołtarz z obrazem „Ukrzyżowanie” Łukasza Orłowskiego, wzorowanym na dziele Wita Stwosza
- Lamus z XVI wieku: Ten potężny budynek o grubych murach pełnił wiele funkcji – od skarbca i zbrojowni, przez zbór ariański, aż po prywatne muzeum Zofii Deskur. W 1917 roku wystawiano tu zabytkowe zbroje i gotyckie konfesjonały
- Renesansowa brama: Strzeże wjazdu do majątku, posiadając charakterystyczne otwory strzelnicze, przypominające o obronnym charakterze dawnego zamku Sancygniowskich
- Historyczny układ wsi: Wciąż można odnaleźć tu tzw. czworaki z inicjałami Józefa Deskura, co świadczy o tym, że rodzina dbała o estetykę każdego elementu wsi.
Czy warto odwiedzić to miejsce?
Bez wątpienia. Sancygniów to jedno z tych nieznanych miejsc w Świętokrzyskiem, które oferuje autentyczność zamiast komercji. To nie jest odrestaurowany na wysoki połysk skansen, ale miejsce z duszą, gdzie historia rodu Deskurów – od francuskich imigrantów po kardynała Andrzeja Marię Deskura, przyjaciela Jana Pawła II – jest namacalna na każdym kroku.
Stojąc nad brzegiem sancygniowskiego stawu czuje się ducha dawnej Polski. To lekcja patriotyzmu, który nie krzyczał na wiecach, ale budował biblioteki, murował chłopskie domy i kazał kuć w kamieniu postacie królów, by przetrwały najtrudniejsze czasy. Sancygniów to prawdziwa perła Ponidzia, którą warto odkryć podczas spaceru, zanim zrobi to masowa turystyka.
źródła: IPN Kraków (Nagranie wideo), Artykuł naukowy Mikołaja Getki-Keniga: „Pałac Andrzeja Deskura w Sancygniowie a problem upamiętniania wielkich rodaków”; Blog podróżniczy „Podróże Andrzeja”, Monografia Edwarda Kuli „Wieś i parafia Sancygniów: zarys dziejów”, Portal Zabytek.pl .
