Włoski barok w sercu Polski. Kolegiata, która miała przypominać Rzym
Wchodząc do kościoła pod wezwaniem św. Józefa w Klimontowie, wzrok naturalnie ucieka w górę. Centralna nawa wybudowana na planie elipsy zwieńczona jest spłaszczoną kopułą, z której przez wielkie okna bębna i latarnię wpada obfite, harmonijne światło. Rozświetla ono bogatą rokokową dekorację, XVII-wieczne stiuki w prezbiterium oraz barokowe portale ozdobione herbem Topór. Świątynię ufundował w XVII wieku kanclerz wielki koronny Jerzy Ossoliński. Będąc wykształconym dyplomatą i dworzaninem króla Władysława IV, odbył liczne podróże po Europie, w tym do Włoch. Zapamiętany z wielkiego przepychu podczas poselstwa w Rzymie w 1633 roku, zapragnął wznieść w rodzinnym gnieździe świątynię nawiązującą do architektury Italii.
Projekt budowli powierzono włoskiemu architektowi Wawrzyńcowi Senesowi. Prace budowlane trwały od 1643 roku, lecz fundator zmarł w 1650 roku i nie doczekał ukończenia swojego dzieła. Świątynia przetrwała niszczycielskie najazdy wojsk szwedzkich oraz pożary, stając się ostatecznie miejscem spoczynku przedstawicieli rodu Ossolińskich i Ledóchowskich. Dzisiaj wzrok przyciąga monumentalna fasada zachodnia z dwiema wieżami, ozdobnym przedsionkiem i umieszczonymi nad nim figurami patrona, św. Józefa, oraz czterech ewangelistów.
ZOBACZ ZDJĘCIA W GALERII
Rezydencja w centrum Klimontowa
Dom Zysmana i Jasieńskiego w Klimontowie (zlokalizowany przy ul. Zysmana 1, nieopodal klimontowskiego rynku i kolegiaty) to jeden z najważniejszych budynków związanych z nowożytną historią i życiem społecznym miasteczka.
Kamienica była rodzinnym domem doktora Jakuba Zysmana – niezwykle szanowanego lekarza i działacza, nazywanego „Klimontowskim Judymem” ze względu na bezinteresowną pomoc i leczenie najuboższych mieszkańców. Dr Zysman był inicjatorem wielu lokalnych przedsięwzięć gospodarczych i oświatowych, takich jak Klimontowskie Towarzystwo Pożyczkowo-Oszczędnościowe, sklep rolniczy czy szkoła.
W tym domu w 1901 roku przyszedł na świat jego syn, Wiktor Zysman, który później przybrał nazwisko Bruno Jasieński i stał się jednym z najważniejszych poetów polskiego futuryzmu. Jasieński spędził tu dzieciństwo, a w latach późniejszych wracał do Klimontowa podczas przerw w nauce, organizując m.in. teatr amatorski w refektarzu klasztoru podominikańskiego.
Dziś okazała kamienica pełni funkcje administracyjne i publiczne – mieści się w niej Urząd Gminy Klimontów oraz Bank Spółdzielczy.
Renesans na wzgórzu i niezwykłe odkrycia u dominikanów
Kolejną dominantą klimontowskiego krajobrazu jest posadowiony na wzniesieniu zespół klasztorny podominikański z kościołem św. Jacka. Świątynię ufundował w 1613 roku Jan Zbigniew Ossoliński, sprowadzając do miasta zakon dominikanów. Badania architektoniczne wykazały, że budowniczymi kościoła byli włoscy mistrzowie Casper i Sebastian Fodygowie, a klimontowski obiekt był prawdopodobnie ostatnim dziełem ich życia.
Budowla reprezentuje styl późnorenesansowy ze słyszalnymi echami tradycji gotyckiej, a jej czerwony dach odznacza się w promieniach słońca nad doliną rzeki. Wewnątrz znajduje się słynący łaskami obraz Matki Bożej z Dzieciątkiem, przed którym przez wieki rozwijał się ruch pielgrzymkowy. Prace konserwatorskie przyniosły w klasztorze zdumiewające odkrycia – na ścianach dawnych korytarzy i cel odsłonięto wyjątkowej urody renesansowe malowidła ścienne. Niezwykłą tajemnicą jest też grób samego fundatora, Jana Zbigniewa Ossolińskiego: możnowładca kazał pochować się niezwykle skromnie, pod samym progiem w kruchcie świątyni.
Dlaczego warto tu przyjechać? Idealny kierunek na weekend
Klimontów leży w dogodnej lokalizacji we wschodniej części województwa świętokrzyskiego – około 30 kilometrów od Sandomierza i 20 kilometrów od Opatowa, u zbiegu drogi krajowej nr 9 oraz drogi wojewódzkiej nr 758. Sprawia to, że miasteczko stanowi doskonały cel na weekendową wycieczkę lub intrygujący przystanek w trasie podczas zwiedzania Ziemi Sandomierskiej i pobliskich ruin zamku Krzyżtopór w Ujeździe.
Niespieszny spacer od zabytkowego rynku z charakterystycznymi kamieniczkami, przez pożydowską klasycystyczną synagogę z portykiem jońskim z 1851 roku, aż po ciche ścieżki wokół zabytkowych świątyń, pozwala dotknąć prawdziwego ducha dawnej Polski. Klimontów zachwyca bogactwem form architektonicznych i autentycznym klimatem, w którym historia rodu Ossolińskich przeplata się z codziennym spokojem świętokrzyskiej prowincji.