Dziesięć twarzy Kazimierzy
Wjeżdżając do Kazimierzy Wielkiej od strony Krakowa, trudno uwierzyć, że to miasto było kiedyś świadkiem tak wielu językowych wolt. Spaceruję w stronę centrum i wyobrażam sobie urzędników sprzed wieków, którzy łamali pióra na jej nazwie. Zaczęło się w 1320 roku od łacińskiego Cazimiria. Potem była Cazimira, Magna Cazimiria, aż po swojsko brzmiącą Kazimirzę w 1394 roku.
Historia nie lubi jednak nudy. Przez kolejne stulecia w dokumentach przewijały się: Maior Kazimirza, Magna Kaszymira, Kaszymyrza, Caszimirza Welga, Welga Kazimirza i wreszcie Magna Kazmyrza. To nie tylko zabawa lingwistyczna, ale dowód na to, jak to miejsce pulsowało na mapie Małopolski, zmieniając właścicieli i znaczenie. Dzisiejsza nazwa ustabilizowała się dopiero później, ale te dziesięć historycznych wariantów przypomina o dawnym prestiżu siedziby parafii i dekanatu.
Legenda o turze i wiernym giermku
Stoję przy tutejszym kościele pw. Podwyższenia Krzyża Świętego. Mury świątyni pamiętają 1633 rok, choć legenda o samym powstaniu miasta sięga znacznie głębiej. Miejscowi opowiadają ją chętnie: to tutaj król Kazimierz Wielki miał polować na tura. Rozwścieczone zwierzę niemal dopadło władcę, gdyby nie błyskawiczna reakcja giermka.
Topór rozłupał czaszkę tura, król ocalał, a wybawca dostał ziemię i herb Pomian – czarny łeb bawoli przebity mieczem. Choć historycy kręcą na to głowami, bo nazwa „Cazimira” pojawia się w źródłach jeszcze przed narodzinami króla Kazimierza, to legenda wciąż żyje w lokalnej tożsamości.
i
Serce, które przestało bić w 2006 roku
Nie da się zrozumieć tego miasta, nie patrząc na potężny, ceglany komin. To Cukrownia „Łubna”. Przez ponad 160 lat była dla Kazimierzy wszystkim – żywicielką, centrum kultury i motorem napędowym. Założona w 1845 roku przez hrabiego Kazimierza Łubieńskiego, uczyniła z tej rolniczej osady ośrodek przemysłowy.
Współczesność bywa jednak brutalna. W 2006 roku zakład zlikwidowano. Maszyny wywieziono, a główny budynek fabryczny, projektowany przez samego Tadeusza Stryjeńskiego, dziś mieści market. Gdy rozmawiam z przechodniami, wciąż czuć lekką nostalgię. "To był koniec pewnej epoki" – słyszę od starszego mężczyzny. Miasto na lata wpadło w stagnację, ale architektura pozostała.
Architektoniczne detale. Baszta i Pałac
Najbardziej charakterystycznym punktem miasta jest „Baszta”, nazywana też okrąglakiem. Ta wieża mieszkalna z 1888 roku dawniej służyła praktykantom cukrowni, dziś gości Muzeum Ziemi Kazimierskiej. Jej ceglana sylwetka odcina się na tle błękitnego nieba, stanowiąc pamiątkę po czasach, gdy Kazimierza była drugą co do wielkości spółką cukrowniczą w Królestwie Polskim.
i
Kawałek dalej wznosi się Pałac Lacon, dawna siedziba rodu Łubieńskich. Choć budynek przeszedł wiele – od pożaru w 1986 roku po lata służenia jako bursa szkolna – dziś znów błyszczy, pełniąc funkcję hotelu i centrum SPA. To tutaj widać kontrast między dawnym ziemiaństwem a nowoczesnym pomysłem na turystykę.
Najmniejszy powiat, wielkie plany
Statystyki są nieubłagane: niewiele ponad 5 tysięcy mieszkańców i obszar zaledwie 6 kilometrów kwadratowych. Kazimierza Wielka to najmniejsze miasto powiatowe w województwie. Ale to „małe” wcale nie oznacza „nudne”. Miasto odzyskało powiat w 1999 roku i od tego czasu konsekwentnie próbuje wymyślić się na nowo.
Obserwuję życie na Rynku. Jest spokojnie, rytm dnia wyznaczają godziny otwarcia urzędów i sklepów. Ale za rogiem dzieje się rewolucja. Miasto właśnie podpisało umowę na ponad 35 milionów złotych na „zielono-niebieską infrastrukturę”. Powstają parki kieszonkowe, tężnie i ścieżki edukacyjne wokół zalewów. Kazimierza staje się miastem-ogrodem, które ucieka od betonozy.
Od buraka do wód siarczkowych
Największym zaskoczeniem dla przyjezdnych jest to, co kryje się pod ziemią. Kazimierza Wielka od 2019 roku posiada status obszaru ochrony uzdrowiskowej. Wszystko dzięki odkryciu termalnych wód siarczkowych.
W Kazimierskim Ośrodku Sportowym działają już pierwsze w Polsce zewnętrzne baseny mineralno-siarczkowe. Woda ma 36 stopni i leczy niemal wszystko: od stawów po cerę. Miasto, które przez półtora wieku pachniało cukrem, teraz stawia na zapach siarki i relaks. To tutaj, w najmniejszym powiecie regionu, rośnie konkurencja dla słynnego Buska-Zdroju.
źródła: Wikipedia, Kazimierza Wielka do 1985 roku – Z dziejów miasta cz. I (Zdzisław Kuliś), Urząd Miasta i Gminy Kazimierza Wielka.
