Poruszający pogrzeb rodziny w Mniowie. Zginęli rodzice i dwóch synów
Tragiczne odejście małżeństwa oraz ich nastoletnich dzieci wywołało wstrząs wśród otoczenia tej familii. W ceremonii żałobnej, zorganizowanej w parafii pw. św. Stanisława Biskupa i Męczennika w świętokrzyskim Mniowie, uczestniczyła liczna grupa krewnych oraz młodzież z placówek edukacyjnych, w których uczyli się obaj chłopcy.
Słowa wypowiadane przez młodzież dobitnie uświadomiły zebranym, że przed rodzeństwem otwierała się cała dorosłość. Siedemnastolatka pożegnała jego wieloletnia przyjaciółka z klasy, która podkreślała ogromną pustkę po zniknięciu uśmiechniętego kolegi. Nastolatka przyznała, że nie potrafi zaakceptować brutalnej prawdy o braku szans na kolejne wspólne dyskusje i zwykłe mijanie się na przerwach.
Marcin chciał założyć zespół muzyczny. Plany 18-latka przekreśliła śmierć
Pełnoletni brat miał sprecyzowane cele. Zamierzał zdać maturę, dostać się na studia i skompletować własny zespół muzyczny. Granie na gitarze elektrycznej stanowiło absolutnie największą pasję osiemnastolatka.
Koledzy zapamiętali go jako niezwykle bystrego i zaintrygowanego otoczeniem młodzieńca, z którym można było dyskutować o wszystkim. Znajomi zaznaczali, że przyjaźń traktował priorytetowo i nie odmawiał pomocy. Zawsze można było mu zwierzyć się z najtrudniejszych kłopotów.
Dzisiaj bliscy koledzy muszą pogodzić się z niespodziewanym zakończeniem wspólnej relacji. Nigdy więcej nie wyślą mu wiadomości ani nie omówią z nim kolejnych życiowych celów.
Prokuratura bada okoliczności zbrodni. Cztery urny na cmentarzu w Mniowie
Rodzice i dwaj synowie spoczęli w jednym miejscu na nekropolii w Mniowie, z którego pochodziła zmarła pięćdziesięciodwulatka. W trakcie nabożeństwa tuż obok ołtarza wyeksponowano cztery jasne pojemniki z prochami członków tej tragicznie zmarłej familii.
Kapłan prowadzący mszę skupił się na cierpieniu nie do opisania oraz trudnościach w znalezieniu odpowiedzi na dręczące wątpliwości. Apelował do zgromadzonych, aby unikali przedwczesnego wydawania wyroków i zaopiekowali się żyjącymi krewnymi. Wyraźnie zaakcentował, jak ważna jest sąsiedzka solidarność z osieroconymi.
Sprawa wciąż znajduje się pod lupą prokuratury. Pierwotna wersja zakładana przez śledczych sugeruje, że to pięćdziesięciopięciolatek zamordował małżonkę i nastolatków, a następnie popełnił samobójstwo. Finałowe wnioski zostaną sformułowane po zamknięciu oficjalnego dochodzenia.