Zamiast Halloween – tatarczucha, uchylone drzwi kościołów i ogień dla dusz. Tak dawniej na Kielecczyźnie obchodzono Wszystkich Świętych

Przełom października i listopada w dawnej tradycji ludowej Kielecczyzny był czasem szczególnym. Wierzono, że granica między światem żywych i zmarłych zaciera się, a dusze przodków wracają do swoich dawnych domów. O niezwykłych zwyczajach, nocnych nabożeństwach dusz, tradycji jałmużny oraz dawnych korzeniach dzisiejszych obrzędów opowiada Aleksandra Imosa z Muzeum Wsi Kieleckiej.

Aleksandra Imosa w stroju ludowym na tle jesiennych liści. O tradycjach Wszystkich Świętych przeczytasz na Eska Kielce.
Autor: Weronika Wawszczyk

Czas, w którym czcimy pamięć zmarłych, od wieków przypadał na przełomowy moment w roku. Na dawnej kieleckiej wsi wierzono, że właśnie wtedy nasi bliscy zmarli wracają na ziemię, a każdy nasz gest – od zostawienia jedzenia na stole po podniesienie upuszczonego przedmiotu – miał swoje głębokie znaczenie.

Czas przełomu i graniczność światów

Czas, kiedy czcimy pamięć zmarłych, od wieków wpisuje się w wyjątkowy moment w kalendarzu. To okres, w którym kończy się tradycyjny rok obrzędowy oraz rok liturgiczny w Kościele.

Na dawnej kieleckiej wsi wierzono, że ta wyjątkowa „graniczność” sprzyja bezpośrednim spotkaniom z duszami bliskich. Przekonanie o powrocie zmarłych na ziemię było powszechne i silnie zakorzenione w codziennym życiu mieszkańców regionu.

Jak długo trwało obcowanie ze zmarłymi?

Choć dziś pamięć o zmarłych koncentruje się wokół 1 i 2 listopada, dawniej czas ten rozciągał się na znacznie dłuższy okres. Pierwszych sygnałów bliskości świat zaświatów dopatrywano się już w Dniu Świętego Michała, przypadającym na koniec września.

Obcowanie z duszami miało trwać aż do Dnia Świętego Marcina, czyli do 11 listopada. Mimo tak szerokiego ramowania czasowego, kluczowe znaczenie miały pierwsze dni listopada oraz poprzedzająca je Wigilia Wszystkich Świętych (31 października).

Jedzenie na parapetach i gest upuszczonego przedmiotu

Niezwykłym dowodem wiary w obecność zmarłych były codzienne gesty mieszkańców Kielecczyzny. Aby przyjęcie wędrujących dusz było godne, na stołach lub parapetach w domach zostawiano odrobinę jedzenia. Miało ono posłużyć przybyszom z zaświatów do posilenia się.

Wiarę w obecność przodków widać było również w drobnych przesądach. Zgodnie z tradycją, jeśli z rąk wypadło jakiekolwiek narzędzie – sztućce, długopis czy nożyczki – nie wolno było go natychmiast podnosić. Wierzono, że jest to moment, w którym z tych przedmiotów korzystają nasi bliscy zmarli.

Nocne mszę dusz i uchylone drzwi kościołów

Niezwykłe świadectwa dawnych wierzeń z regionu kieleckiego przetrwały w zapisach etnograficznych, m.in. autorstwa księdza Władysława Siarkowskiego. Z jego relacji wynika, że wierzono w nocne nabożeństwa sprawowane przez samych zmarłych.

W czasie przełomowym między Dniem Wszystkich Świętych (1 listopada) a Dniem Zadusznym (2 listopada) w kościołach miały odbywać się msze, które odprawiała dusza zmarłego kapłana. Z tego powodu na noc celowo uchylano drzwi świątyń, by dusze zmarłych parafian mogły swobodnie wejść do środka i uczestniczyć w nabożeństwie.

Wódka nad grobami i biesiada. Don Vasyl zdradza, jak obchodzą Wszystkich Świętych

Tatarczucha i chleb dla "dziadów proszalnych"

Pierwsze dni listopada były na Kielecczyźnie okresem szczególnego okazywania jałmużny. Wsparcie udzielane ubogim miało bezpośredni związek z pamięcią o zmarłych – w zamian za pożywienie żebracy i tzw. dziadzi proszalni mieli modlić się za dusze przodków.

Ksiądz Siarkowski odnotował, że w okolicach Kielc i Pińczowa przygotowywano z tej okazji specjalne wypieki. Były to:

  • Tatarczuchy – tradycyjne placki z mąki tatarczanej (gryczanej),
  • Chleby żytnie – krojone na kromeczki i rozdawane potrzebującym przed kościołami i cmentarzami.

Ogień, który miał ogrzać drogę do domu

Wyrazistym symbolem Wszystkich Świętych, przetrwałym do czasów współczesnych, jest ogień zapalany na grobach. Choć dziś ma on formę ozdobnych zniczy, jego pierwotna funkcja była całkowicie inna.

W dawnej tradycji ludowej płomień palony na grobach lub rozstajach dróg miał wymiar praktyczny i metafizyczny. Jego celem było ocieplenie oraz ogrzanie drogi dusznym przybywającym z zaświatów na ziemię.

Dawne przebieranki a współczesne kontrowersje

Dziś wiele emocji budzą zwyczaje związane z Halloween i przebieraniem się dzieci za mroczne postacie. Jak zauważa Aleksandra Imosa z Muzeum Wsi Kieleckiej, kultura ludowa znała bardzo podobne zjawiska, choć występowały one w nieco innym okresie.

Motywy przebierania się za śmierć, postacie demoniczne czy anielskie były od wieków powszechne w tradycyjnych przedstawieniach jasełkowych i kolędniczych. Oba te zjawiska wyrastają z tego samego pnia kulturowego, co stawia dyskusję wokół współczesnych obyczajów w zupełnie nowym świetle.

Wypominki – bezcenne źródło dla genealogów

Jedną z najważniejszych i wciąż żywych tradycji są wypominki. Podczas specjalnych nabożeństw odprawianych na cmentarzach oraz w kościołach przez cały listopad kapłani wyczytują imiona i nazwiska zmarłych.

Dla osób zajmujących się historią swoich rodzin i genealogią wypominki stanowią bezcenne źródło wiedzy. W parafiach istniejących od kilkuset lat te same nazwiska są odczytywane od stuleci, co pozwala na niesamowite dotknięcie przeszłości i odtworzenie lokalnej historii.

Piękny gest wybaczenia przy trumnie

Niezwykle przejmującym i głębokim zwyczajem Kielecczyzny był gest wybaczenia win zmarłemu. Aby zamknąć wszelkie ziemskie spory i ułatwić duszy przejście do wieczności, bliscy wykonywali symboliczny ruch.

Kładąc dłoń lub czapkę na trumnie bądź grobie, żegnający wybaczał zmarłemu wszystko, co wydarzyło się za jego życia doczesnego. Ten prosty gest pozwalał duszy odejść w spokoju i znaleźć wieczny odpoczynek.

Korzenie świętowania

Tradycja kościelnego obchodzenia Dnia Wszystkich Świętych oraz Dnia Zadusznego sięga X i XI wieku po Chrystusie. To wtedy kolejni papieże formalnie wyznaczyli daty wspomnień: 1 listopada jako dzień czczenia wszystkich zbawionych oraz 2 listopada jako czas modlitwy za wszystkich zmarłych.

ROLKI