Strzelił do sołtysa. Gdy Jan uciekał, dobił go przed domem

2026-08-10 8:51

Ta tragedia wstrząsnęła mieszkańcami podkieleckiej Zbrzy. 61-letni Jan Sz., zasłużony sołtys i prezes lokalnego OSP, został zamordowany przed swoim domem. Za tym brutalnym, przypominającym egzekucję aktem stał porywczy kucharz, który postanowił się zemścić.

Tragedia w Zbrzy pod Kielcami. Ceniony sołtys zamordowany

Jan Sz. cieszył się ogromnym szacunkiem w swojej miejscowości. W rozmowie z „Super Expressem” jeden z mieszkańców określił go jako człowieka mądrego, uczciwego i o dobrym sercu. Zawsze chętnie brał udział w lokalnych wydarzeniach, od festynów po akcje ratownicze. Przez wiele lat był zatrudniony w pobliskiej kopalni, ale kiedy problemy zdrowotne pokrzyżowały jego plany, całą uwagę skupił na działalności społecznej i pracy w straży pożarnej.

Zawsze z dumą zakładał mundur strażacki i pełnił funkcję sołtysa już szóstą kadencję. Jak wspominał jego sąsiad, 61-latek z powodzeniem wygrał walkę z rakiem. Na co dzień żył spokojnie, otoczony rodziną – żoną, dziećmi i wnukami. Nikt nie mógł przewidzieć, że jego los zostanie nagle i w tak brutalny sposób przekreślony przez osobę z najbliższego otoczenia.

Sprawcą tej zbrodni był 57-letni Leszek G., lokalny kucharz i sąsiad ze Zbrzy, który zabił sołtysa 9 lipca 2020 roku. Aby pojąć, co popchnęło go do takiego czynu, trzeba przyjrzeć się wydarzeniom sprzed kilku dni. W sobotę świadek przyłapał kogoś na kradzieży drewna w lesie. Zaskoczony złodziej natychmiast uciekł. Ponieważ las był własnością wspólną, świadek skontaktował się z sołtysem, który z kolei zawiadomił służby. Policjanci polecili przenieść drewno na posesję Jana Sz., co potwierdził jego syn, pan Michał. Złodziejem był Leszek G., postrzegany przez lokalną społeczność jako podejrzany typ o porywczym charakterze i znanej fascynacji bronią palną.

W środę, cztery dni po incydencie w lesie, uzbrojony Leszek G. wtargnął do domu sołtysa. Bez żadnego przywitania udał się prosto do pokoju, w którym był Jan Sz., wymierzył broń w stronę zaskoczonego gospodarza i oddał trzy strzały.

Postrzelony Jan Sz. zdołał jeszcze wybrać numer alarmowy i rzucił się do ucieczki. Leszek G. dogonił go przed budynkiem i po raz kolejny pociągnął za spust. Jak relacjonował syn ofiary, pocisk ugodził mężczyznę w potylicę i przeszył głowę. Następnie napastnik skierował się z powrotem do domu, gdzie na schodach natknął się na zszokowaną córkę sołtysa oraz jej dzieci. Wycelował w nich i rzucił do kobiety przerażające słowa. Po tym po prostu wyszedł, a Jan Sz. zmarł w ramionach swojej córki.

Idź, zobacz, jak wygląda twój tatuś - rzucił sprawca do kobiety.

Obława na mordercę sołtysa i samobójstwo kucharza

Policja natychmiast ruszyła w pościg za uzbrojonym i niebezpiecznym sprawcą. Do akcji zaangażowano funkcjonariuszy z całego powiatu kieleckiego, a okolice Morawicy były dokładnie przeszukiwane. Mieszkańcy Zbrzy przez wiele godzin bali się o swoje życie. Finał tych dramatycznych wydarzeń miał miejsce następnego dnia. Osaczony Leszek G. schronił się na własnym podwórku i odebrał sobie życie – najpierw strzelił sobie w nogę, a potem wymierzył broń w głowę.

Ze względu na to, że sprawca zmarł, prokuratura w Kielcach zamknęła dochodzenie w tej sprawie. Mimo że w aktach wszystko się zgadza, w sercach mieszkańców Zbrzy pozostał głęboki smutek. Sześć lat po tych tragicznych zajściach Jan Sz. jest nadal czule wspominany przez bliskich, przyjaciół i druhów ze straży. Zbrodnia ta jest brutalnym dowodem na to, jak niszczycielska potrafi być zemsta i bezpodstawna nienawiść.

Galeria ze zdjęciami: Zastrzelił sołtysa ze ślepej nienawiści i chęci odwetu. Tragedia niedaleko Kielc. Materiał zamieszczamy wyżej

Pokój Zbrodni - Kacper zabił nożem Magdalenę