Losy małej kielczanki można śledzić dzięki profilowi na Facebooku "Wielka walka małej Hani". Wczoraj późno w nocy pojawił się tam dramatyczny wpis.
- Niedawno zakończyłam swój ostatni cykl autoprzeszczepu i miałam zrobione badania, które miały pokazać czy leczenie się powiodło. O ile się ucieszyliśmy, bo rezonans wyszedł bez zmian, tzn. nie pokazał żadnych nowych ognisk nowotworowych, żadnych nowych nacieków, to niestety wynik badania płynu rdzeniowo - mózgowego wskazał, że w moim organizmie wciąż krążą komórki rakowe, niestety raczej żywe. Kiedy rodzice to usłyszeli znowu popłynęły łzy – napisali w imieniu Hani jej bliscy na Facebooku.
Hania przeszła już cztery wysoko dawkowe cykle chemioterapii i kolejne trzy z autoprzeszczepami. – Z jednej strony mogę powiedzieć, że jestem prawdziwą wojowniczką, ale tą bitwę chyba przegrałam – dodali bliscy dziewczynki.
Rodzina i znajomi Hani podkreślają, że mimo to, nie zamierzają się poddawać. Mówią, że ostatnią deską ratunku dla dziewczynki jest chemia molekularna. – Do tej pory miała być tylko uzupełnieniem mojego leczenia, a teraz staje się moją ostatnią nadzieją. Ale tyle dałam radę przejść, wiec muszę spróbować. Długa ta droga do zdrowia, ale nikt nie powiedział, że będzie łatwo – czytamy na Facebooku.
Warunkiem rozpoczęcia przyjmowania chemii molekularnej przez Hanię są jednak jej dobre wyniki badań. Planowo może to nastąpić już w przyszłym tygodniu.
- Rozpocznę ją tutaj, a potem wrócę do mojej siostry, bo wiecie, tak już tęsknie za nią, ja już potrzebuję swojego domku i w Polsce będę brać leki, żeby zatrzymać nowotwór. Łatwo nie będzie i może być różnie, ale czy mam jakiś wybór? – piszą bliscy dziewczynki.
Przypomnijmy, że Hania wraz z rodzicami wyleciała do USA na początku tego roku. Koszty leczenia i pobytu dziewczynki oszacowano na ponad 5 mln zł. Dużo więcej, bo prawie 6,5 mln zł, udało się uzbierać w ciągu kilku dni dzięki niesamowitej akcji pomocy, w którą włączyło się ponad sto tysięcy osób.