Dramatyczne chwile w Kielcach: 2-latek zatrzaśnięty w rozgrzanym aucie!

2026-07-02 13:47

To były minuty, które decydowały o życiu i zdrowiu dziecka. Wczoraj po południu na jednym z kieleckich osiedli doszło do nieszczęśliwego wypadku – w samochodzie, przy temperaturze zewnętrznej przekraczającej 35 stopni Celsjusza, przypadkowo zatrzaśnięty został dwuletni chłopiec.

Ręka dziecka na szybie auta z osłoną przeciwsłoneczną. O akcji ratunkowej w Kielcach przeczytasz na Eska Kielce.
Autor: Getty Images Już 15 minut w rozgrzanym samochodzie może doprowadzić do hipertermii u dziecka.

Popołudnie nie zapowiadało tak nerwowego obrotu spraw. Młoda mama odebrała swojego 2-letniego synka ze żłobka. Zgodnie z wszelkimi zasadami bezpieczeństwa, posadziła malucha w foteliku, starannie zapięła pasy, zamknęła tylne drzwi i przeszła dookoła pojazdu, aby zająć miejsce za kierownicą. Wtedy nastąpił moment, który zmroził krew w żyłach kobiety.

Okazało się, że drzwi skody zostały nagle zablokowane przez centralny zamek, a kluczyk do auta pozostał w środku. Sytuacja z każdą chwilą stawała się coraz bardziej krytyczna. Było tuż po godzinie 15:00, w samym środku fali upałów, a termometry na zewnątrz wskazywały ponad 35 stopni w cieniu.

Liczyła się każda minuta

Gdy samodzielne próby otwarcia pojazdu zawiodły, przerażona kobieta natychmiast zadzwoniła pod numer alarmowy. Dyżurny Komisariatu Policji I w Kielcach doskonale wiedział, że w tak potężnym upale wnętrze samochodu nagrzewa się w błyskawicznym tempie. Na miejsce natychmiast skierowano najbliższy patrol prewencji.

Mundurowi po przybyciu na osiedle błyskawicznie ocenili sytuację: zaryglowany zamek, płaczące dziecko wewnątrz i palące słońce. Decyzja mogła być tylko jedna – siłowe wejście do pojazdu.

Policjanci błyskawicznie wybili szybę w tylnych drzwiach skody. To jednak nie rozwiązało problemu, ponieważ drzwi nadal nie dawały się otworzyć od zewnątrz z powodu blokady. Widząc to, jeden z funkcjonariuszy bez wahania podjął śmiałą decyzję – „zanurkował” przez rozbitą szybę do rozgrzanego wnętrza auta, aby dosięgnąć kluczyka leżącego na przednim siedzeniu. Po chwili zamki puściły, a dziecko trafiło w bezpieczne ramiona matki.

Szczęśliwy finał i policyjny apel

Na miejsce wezwano zespół pogotowia ratunkowego. Na szczęście, dzięki szybkiej reakcji matki i sprawnemu działaniu służb, lekarze nie stwierdzili u chłopca żadnych niepokojących oznak przegrzania organizmu.

Policjanci wykorzystują to zdarzenie, aby po raz kolejny przypomnieć o śmiertelnym niebezpieczeństwie:

„Pamiętajmy! Zamknięty samochód pozostawiony na słońcu jest niczym piekarnik. Już w kilkanaście minut jego wnętrze potrafi rozgrzać się do 50 stopni Celsjusza. Ciemne elementy, takie jak deska rozdzielcza czy fotele, osiągają nawet 80 stopni. To warunki zabójcze dla żywego organizmu” – ostrzegają funkcjonariusze.

Tym razem odpowiedzialność i brak paniki ze strony matki oraz profesjonalizm policjantów zapobiegły tragedii. Niech ta sytuacja będzie jednak przestrogą dla wszystkich kierowców i rodziców.