Mała wieś w świętokrzyskim z wielką historią. Odkryj 900-letnią rotundę, o której pisał Długosz

Podróżując przez województwo świętokrzyskie, między malowniczymi pasmami Gór Jeleniowskich a doliną rzeki Dobruchny, łatwo przeoczyć miejsca, które na pierwszy rzut oka zdają się jedynie sielskim elementem rolniczego krajobrazu. Jednak to właśnie tutaj, w gminie Waśniów, leżą Grzegorzowice – wieś, która rzuca wyzwanie czasowi, kronikarzom i współczesnym badaczom. Choć dziś to spokojna miejscowość, jej historia jest gęsta od wydarzeń, a pod warstwą tynku barokowej nawy kryje się jeden z najstarszych skarbów polskiej architektury – niemal tysiącletnia kamienna rotunda. Grzegorzowice to fascynująca kronika zapisana w kwarcytowym kamieniu, ewoluującej przez stulecia nazwie i śladach starożytnego ognia hutniczego.

Kamienna romańska rotunda w Grzegorzowicach o grubych murach. O zabytku ze świętokrzyskiego przeczytasz na Eska Kielce.
Autor: Agnieszka Jędrasik Grzegorzowice. Mała wieś, wielka historia. Romańska rotunda z czasów średniowiecza w Świętokrzyskiem

Gregoreuiz i zagadka dziesięciu imion

Historia Grzegorzowic nie zaczyna się od jednej, pewnej daty, lecz od językowego echa zapisanego w średniowiecznych dokumentach. Pierwsza pewna wzmianka o miejscowości pochodzi z 1269 roku. Wówczas to rycerz Żegota dokonał historycznej wymiany z benedyktynami z klasztoru na Świętym Krzyżu – oddał im Grzegorzowice w zamian za wieś Wojsław. Wydarzenie to było na tyle istotne, że książę Bolesław Wstydliwy, na prośbę opata Jakuba, nadał wsi liczne swobody i pozwolił na jej lokację na prawie niemieckim.

W tych najstarszych zapiskach miejscowość występuje pod intrygującą formą „Gregoreuiz” lub „de Ghregoreuic”. Analiza historyczna wskazuje na ogromną różnorodność zapisów tej nazwy na przestrzeni wieków. Przez stulecia miejscowość odnotowywano jako Grzegorzowicze, Grzegorzewice, a nawet w wariantach zbliżonych do fonetyki łacińskiej czy staropolskiej. Co ciekawe, jeszcze do niedawna urzędową formą były Grzegorzewice. Dopiero w ostatnich latach powrócono do historycznej nazwy Grzegorzowice, co dla mieszkańców było symboliczne – powrót do korzeni, o których pisał już Jan Długosz. Ta płynność nazewnictwa doskonale oddaje losy wsi, która raz była własnością rycerską, innym razem kościelną, a w końcu ziemiańską.

Romańska rotunda. Co ukrył Jan Długosz?

Największym skarbem i jednocześnie największą zagadką Grzegorzowic jest kościół pw. św. Jana Chrzciciela. To unikat w skali regionu – jedyna zachowana romańska rotunda w województwie świętokrzyskim. Jednak to, co na pozór wydaje się oczywistym zabytkiem, dla badaczy stanowi twardy orzech do zgryzienia, zwłaszcza w kwestii datowania.

Słynny kronikarz Jan Długosz zanotował, że świątynię wystawił w formie okrągłej Nawój herbu Topór, dziedzic Grzegorzowic, w drugiej połowie XIII wieku, a parafia miała powstać około 1346 roku. Gdyby przyjąć te ustalenia, rotunda byłaby jednym z najpóźniejszych obiektów romańskich w Polsce, powstałym w czasie, gdy w architekturze królował już gotyk.

Współcześni badacze, w tym archeolog Tadeusz Szydłowski, wskazują jednak na znacznie starszą metrykę budowli. Analiza techniki budowy z miejscowego kamienia łupanego (kwarcytu) oraz uderzające podobieństwo do kościółków czeskich z XI wieku sugerują, że rotunda mogła powstać na przełomie XI i XII wieku. Nie brakuje nawet odważniejszych hipotez, łączących Grzegorzowice z bizantyjskimi założeniami i podobieństwem do kościoła św. Adaukta na Wawelu, co przesuwałoby czas powstania świątyni aż na X wiek.

Legenda głosi nawet, że to właśnie z Grzegorzowic na Łysą Górę przenieśli się benedyktyni w 1006 roku, a sama rotunda pełniła pierwotnie funkcję misyjną i chrzcielną (baptysterium) wśród pogańskiej jeszcze ludności tych okolic.

Zobacz kościół w Grzegorzowicach na zdjęciach

Architektura obronna i barokowa metamorfoza

Oglądając dzisiejszy kościół, widzimy dwie skrajnie różne bryły. Starsza część to właśnie kamienna rotunda o średnicy 7,7 metra, zakończona od wschodu półkolistą apsydą. Jej mury mają ponad metr grubości, co w połączeniu z małymi, wysoko umieszczonymi oknami nadaje budowli wyraźny charakter obronny. Najcenniejszym detalem architektonicznym jest okrągłe romańskie okno w apsydzie z kamienną rozetą i czworolistnym prześwitem – jeden z niewielu takich zachowanych elementów w Polsce.

W XVII wieku malutki kościółek przestał wystarczać rosnącej liczbie parafian. W 1627 roku do rotundy dobudowano od zachodu prostokątną, barokową nawę o długości 17 metrów i szerokości 10 metrów. Niestety, podczas tej przebudowy zniszczono pierwotne wejście do rotundy i zamurowano część romańskich okien. Całość nakryto wspólnym dachem, co sprawiło, że rotunda stała się prezbiterium nowego kościoła. Do dziś we wnętrzu można jednak podziwiać pierwotną kamienną posadzkę z piaskowca kunowskiego oraz romańską chrzcielnicę. Mimo dobudowy nawy, samej rotundy szczęśliwie nie otynkowano, dzięki czemu możemy dziś podziwiać surowy, średniowieczny kamień.

Od rycerzy po jezuitów. Właściciele i dawne życie

Grzegorzowice przez wieki przechodziły z rąk do rąk, a każdy z właścicieli zostawiał tu swój ślad. Po benedyktynach i Nawoju herbu Topór, w XV wieku wieś stała się wianem Katarzyny, córki Zakliki, która poślubiła Mikołaja Chrząstowskiego, chorążego krakowskiego. W tym czasie miejscowość była już prężnie działającym ośrodkiem – odnotowano tu aż trzy karczmy oraz zagrodników z rolą, co świadczy o tym, że Grzegorzowice leżały na ważnym szlaku handlowym wiodącym z Opatowa w stronę Polski centralnej.

W XVI wieku majątek należał do rodu Ożarowskich. Jakub Ożarowski w 1530 roku opłacał pobór od młyna i karczmy. Zapewne na przełomie XVI i XVII wieku Grzegorzowice stały się własnością jezuitów z sandomierskiego kolegium, którzy rządzili tu przez ponad sto lat, dbając o rozwój folwarku. Po kasacie zakonu dobra trafiły w ręce prywatne. W XIX wieku wieś była siedzibą gminy, a majątek obejmował blisko 600 mórg ziemi.

Ostatnimi wielkimi właścicielami przed wojną był ród Rauszerów. Stanisław Witalis Rauszer zarządzał dobrami o powierzchni 331 hektarów. W tym czasie we wsi tętniło życie gospodarcze: działał młyn wodny, wiatrak, kuźnia Jana Gwoździka i warsztat kołodziejski. Rodzina Rauszerów była znana z hojności na rzecz kościoła – do dziś w Grzegorzowicach wspomina się ich jako dobroczyńców fundujących szaty liturgiczne i dzwony.

Żelazo z ziemi. Ślady starożytnego hutnictwa

Choć Grzegorzowice kojarzą się dziś głównie z rolnictwem, ich przeszłość ma barwę rdzawego żelaza. Już w okresie wpływów rzymskich tereny te były częścią Staropolskiego Okręgu Przemysłowego. Archeolodzy odkryli tu liczne ślady starożytnego hutnictwa – piece dymarskie, w których wytapiano wysokiej jakości żelazo z miejscowych rud darniowych.

To przemysłowe dziedzictwo, choć ukryte pod ziemią, jest dowodem na to, że wieś od wieków stanowiła ważny punkt na mapie gospodarczej regionu. Do dziś nazwy takie jak "Wielgus" (część Grzegorzowic) przypominają o dawnych strukturach osadniczych związanych z wykorzystaniem bogactw ziemi. Co więcej, w Grzegorzowicach odkryto również ślady osad obronnych z młodszej epoki kamienia oraz cmentarzysko całopalne, co przesuwa historię zasiedlenia tego miejsca o tysiące lat wstecz.

Wojenna tragedia i zmierzch dworskiego świata

Druga wojna światowa położyła kres ziemiańskiej historii Grzegorzowic w sposób gwałtowny i tragiczny. Choć gmina Waśniów słynęła z silnych tradycji patriotycznych i działalności partyzanckiej (to stąd wywodził się legendarny Jan Piwnik „Ponury”), losy samego majątku w Grzegorzowicach potoczyły się dramatycznie.

Dawny dwór z 1840 roku przestał istnieć podczas wojny. Według oficjalnych dokumentów konserwatorskich i lokalnych przekazów, zabudowania dworskie spłonęły w wyniku pacyfikacji przeprowadzonej przez komunistyczną partyzantkę. Po wojnie majątek Rauszerów został przejęty przez Skarb Państwa i rozparcelowany.

Z dawnej świetności rezydencji do dziś pozostało niewiele: fundamenty, piwnice dworu oraz samotne słupy bramy parkowej. Widok ten dopełnia obrazu historii, która została brutalnie przerwana, pozostawiając jedynie kamienne świadectwa dawnego życia ziemiańskiego.

Co warto zobaczyć dzisiaj? Ślady przeszłości

Współczesne Grzegorzowice to miejsce, w którym historia jest na wyciągnięcie ręki, o ile wiemy, gdzie patrzeć. Najważniejszym punktem pozostaje zespół kościelny. Poza samą rotundą i barokową nawą, warto zwrócić uwagę na dzwonnicę z 1960 roku, plebanię z 1912 roku oraz cmentarz przykościelny. Znajdują się tam zabytkowe, klasycystyczne nagrobki wykonane w słynnych warsztatach kunowskich, m.in. Salomei Targowskiej czy Franciszka Olszewskiego, które są małymi dziełami sztuki kamieniarskiej.

Grzegorzowice
Autor: Agnieszka Jędrasik

Niezwykłym pomnikiem historii jest również park dworski z przełomu XVIII i XIX wieku. Choć sam dwór jest ruiną, park o powierzchni ponad 7 hektarów wciąż zachwyca swoją scenerią, położoną wśród lessowych jarów schodzących ku dolinie rzeki. Rosną tu cztery dęby szypułkowe, będące pomnikami przyrody, których wiek szacuje się na 500–600 lat. Te potężne drzewa „pamiętają” jeszcze czasy, gdy rotunda nie była obudowana barokową nawą, a wieś należała do jezuitów.

Spacerując drogą w stronę mostu na Dobruchnie, miniemy także stare czworaki – dawne domy pracowników folwarcznych z lat 20. XX wieku (szczególnie budynki nr 54 i 56), które dopełniają obrazu dawnej struktury społecznej wsi

Wieś o wielu obliczach

Grzegorzowice to miejsce, w którym mała skala nie oznacza ubogiej historii. Od starożytnych dymarek, przez tajemniczą romańską rotundę, o której pisał Długosz, po dramatyczne losy przedwojennego majątku – wieś ta jest mikrokosmosem dziejów regionu świętokrzyskiego. Każda forma jej nazwy, każdy głaz w murze kościoła i każde wiekowe drzewo w parku to kolejne rozdziały opowieści, która wciąż trwa.

Dziś, gdy turyści wędrujący czarnym szlakiem z Nowej Słupi mijają Grzegorzowice, często nie zdają sobie sprawy, że przechodzą obok jednego z najstarszych i najbardziej zagadkowych świadków chrześcijaństwa w regionie. Warto się tu zatrzymać, wejść na wzgórze kościelne i poczuć ciężar wieków ukryty w chłodzie kwarcytowych murów rotundy, która przetrwała najazdy, pożary i zmiany granic, by dziś cieszyć oko miłośników historii.

źródło: Świętokrzyskie Travel, Gmina Waśniów, "Grzegorzowice - Polskie Zabytki - Katalog zamków, pałaców i dworów w Polsce"

QUIZ. Rozpoznasz świętokrzyskie atrakcje turystyczne ze zdjęcia? 8/10 dla najlepszych
Pytanie 1 z 10
W jakiej miejscowości zanjduje się ten zamek?
chęciny