Życie do samego końca. Codzienność w kieleckim hospicjum

2026-03-12 12:58

Hospicjum to nie tylko walka z bólem, ale przede wszystkim walka o godność i uśmiech w obliczu najtrudniejszej diagnozy. Wolontariusze każdego dnia udowadniają, że „zwykła” obecność przy łóżku chorego ma moc terapeutyczną. Jak podkreśla Dominika Borkowska, priorytetem jest tu życie „piękne i pełne”, wolne od cierpienia, na przekór szpitalnym realiom.

Hospicjum potrzebuje wielu niezbędnych artykułów

i

Autor: Pixabay.com

Cicha obecność, wielka pomoc

W kieleckim hospicjum medycyna spotyka się z czystym humanizmem. Choć nowoczesne technologie i leki są niezbędne, to sercem placówki pozostają ludzie, którzy decydują się na najtrudniejszy rodzaj towarzyszenia. Wolontariusze to osoby, które „czuwają przy łóżkach” pacjentów, stając się ich łącznikiem z dawnym, zwyczajnym światem.

Rola wolontariuszy wykracza poza standardowe procedury. Dominika Borkowska zwraca uwagę, że wolontariusze:

  • Spełniają potrzeby i prośby pacjentów, które dla postronnych mogą wydawać się błahe, a dla chorego są fundamentem godności.
  • Zajmują się sprawami „bardzo codziennymi i zwykłymi”, takimi jak poprawienie pościeli, podanie ulubionego napoju czy po prostu wspólne milczenie.
  • Dają poczucie bezpieczeństwa, reagując na każde wezwanie i sygnał płynący od osoby cierpiącej.

Misja: Uśmierzyć ból, przywrócić barwy

Głównym zadaniem zespołu hospicyjnego jest zdjęcie z pacjenta ciężaru fizycznego cierpienia. „Żeby pacjent nie cierpiał” – to pierwsze i najważniejsze przykazanie opieki paliatywnej. Jednak gdy ból ustępuje, pojawia się przestrzeń na życie, które wciąż ma swoją wartość.

Dominika Borkowska w poruszających słowach definiuje cel ich pracy: chodzi o to, „żeby jego życie było na tyle piękne i pełne, jakie w tych warunkach może być”. To „piękno” przejawia się w drobnych gestach, w dbałości o estetykę otoczenia i w szacunku, jakim otaczany jest każdy podopieczny, niezależnie od stanu zdrowia.

Dom, w którym brakuje czasu na nudę

Dzięki zaangażowaniu pracowników i wolontariuszy, hospicjum przy ul. Mieszka I w Kielcach przestaje być instytucją, a staje się domem. To miejsce, gdzie czas płynie inaczej, a każda prośba pacjenta jest słyszana. To właśnie ta uważność na drugiego człowieka sprawia, że nawet w cieniu terminalnej choroby można odnaleźć chwile spokoju i radości.

Wyznanie pacjentki, która narzekała na „brak czasu dla siebie” z powodu nadmiaru aktywności i odwiedzin, to najpiękniejsza recenzja pracy personelu. Przy 240 pacjentach rocznie, zespół hospicjum dba o to, by każda z tych osób otrzymała nie tylko profesjonalną pomoc medyczną na jednym z 25 łóżek, ale przede wszystkim serce i uwagę.

więcej o tym, jak pomóc - http://hospicjum.kielce.caritas.pl/