Spis treści
- Zbrodnia w Mierzawie. Emerytowany policjant zasztyletował teścia, który bronił córki
- Trzydniowa obława na byłego policjanta. Sprawca zbrodni w Mierzawie ukrywał się przed służbami
- Akcja służb pod Kielcami. Dariusz R. wpadł w ręce kontrterrorystów
- Dariusz R. z zarzutem zabójstwa. Były funkcjonariusz złożył wyjaśnienia w prokuraturze
Zbrodnia w Mierzawie. Emerytowany policjant zasztyletował teścia, który bronił córki
Tragedia rozegrała się na terenie spokojnej miejscowości w województwie świętokrzyskim. W ubiegły piątek po południu w domu 49-letniego emerytowanego stróża prawa wybuchła potężna awantura małżeńska. Przerażona zachowaniem agresora Joanna R. postanowiła szukać schronienia u swoich rodziców. Mężczyzna ruszył jednak w pościg za żoną i wdarł się na posesję teściów. Kiedy 80-letni Tadeusz B. spróbował powstrzymać napastnika, został brutalnie zaatakowany nożem i otrzymał blisko dziesięć ciosów w głowę, szyję oraz plecy. Wściekły 49-latek ciężko ranił również 76-letnią matkę swojej żony. Starsza kobieta przeżyła ten makabryczny atak, natomiast jej mąż zmarł na miejscu w wyniku odniesionych obrażeń. Córka ofiary ocalała wyłącznie dzięki temu, że zdołała się skutecznie ukryć przed oprawcą.
Trzydniowa obława na byłego policjanta. Sprawca zbrodni w Mierzawie ukrywał się przed służbami
Natychmiast po dokonaniu zabójstwa 49-latek uciekł z miejsca zdarzenia, wykorzystując do tego elektryczną hulajnogę. W trwających trzy dni poszukiwaniach brało udział niemal czterystu funkcjonariuszy z regionu świętokrzyskiego, wspieranych przez posiłki z sąsiednich województw oraz Komendę Główną Policji. Śledczy zdawali sobie sprawę z powagi sytuacji, ponieważ sprawca sam kiedyś służył w formacji. Byli koledzy z pracy zapamiętali go jako osobę bezwzględną, bardzo pewną siebie oraz potrafiącą sprawnie kalkulować swoje kroki. Służby uruchomiły dedykowany numer telefonu dla świadków, weryfikując każde zgłoszenie, sprawdzając opuszczone budynki oraz lokalne nekropolie. Priorytetem było jednak obserwowanie rodzinnego domu uciekiniera, a sami okoliczni mieszkańcy z obawy o życie zamknęli się w domach.
- Latał helikopter, drony, słychać było strzały – opowiada pan Jerzy, mieszkaniec Mierzawy, dodaje, że wszyscy się bali.
Akcja służb pod Kielcami. Dariusz R. wpadł w ręce kontrterrorystów
Przełom nastąpił w poniedziałek rano, kiedy to w pobliżu posesji 49-latka zaroiło się od patroli oraz policyjnych sił specjalnych. Atmosfera w okolicy stała się niezwykle gęsta. Jak donosił dziennik "Super Express", mundurowi w pełnym rynsztunku taktycznym przeszukali najpierw teren pod wiaduktem trasy S7, a następnie błyskawicznie skierowali się przez uprawy w stronę zadrzewionego obszaru nieopodal miejsca zamieszkania poszukiwanego.
- W tym samym momencie pojechało tam kilkadziesiąt oznakowanych i nieoznakowanych policyjnych samochodów oraz karetka, w zagajniku sosnowym mogło już przebywać kilkudziesięciu policjantów, którzy zbiegli się tam z różnych stron. Wiedzieliśmy, że dzieje się tam coś ważnego. Faktycznie, po krótkiej chwili policjanci wyprowadzili poszukiwanego mężczyznę z rękami na głowie – relacjonowała reporterka "Super Expressu" moment zatrzymania Dariusza R.
Dariusz R. z zarzutem zabójstwa. Były funkcjonariusz złożył wyjaśnienia w prokuraturze
Zatrzymania ostatecznie dokonali funkcjonariusze kieleckiej prewencji. Mężczyzna nie próbował stawiać oporu podczas ujęcia, a z racji silnego osłabienia i odwodnienia organizmu trafił od razu na konsultację medyczną w szpitalu. Z relacji śledczych wynika, że we wtorek podejrzany stanął przed obliczem prokuratora. Dawny policjant oficjalnie usłyszał zarzuty dokonania morderstwa oraz usiłowania pozbawienia życia drugiej osoby.
- Prokurator ogłosił mu postanowienie i przedstawieniu zarzutu. Odebrał także od podejrzanego krótkie wyjaśnienie, którego treści nie ujawniamy. Dariusz R. częściowo przyznał się do treści postawionych zarzutów” – poinformował w rozmowie z "Super Expressem" Tomasz Rurarz, prokurator z Prokuratury Okręgowej w Kielcach.