Spis treści
Mieszkańcy Mierzawy odetchnęli z ulgą po zatrzymaniu zabójcy
Lokalna społeczność wreszcie poczuła się bezpiecznie. Strach był powszechny, co w rozmowie z "Super Expressem" podkreślał pan Jerzy, mieszkaniec wsi. Z jego relacji wynika, że w piątkowy wieczór słyszał w okolicy domu poszukiwanego cztery wystrzały. Nad okolicznymi lasami i polami latał śmigłowiec oraz drony, a po drogach jeździli policjanci na quadach.
Świadek zauważył, że cała sytuacja budziła ogromne przerażenie, ponieważ krążyły plotki o tym, że Dariusz R. mógł być uzbrojony.
Jako były funkcjonariusz policji mógł posiadać niezarejestrowaną broń, co dodatkowo potęgowało obawy wśród sąsiadów.
Ciąg dalszy pod galerią
Koszmarna zbrodnia w Mierzawie
Z ustaleń śledczych wynika, że w piątkowe popołudnie doszło do kłótni między 49-letnim Dariuszem R., emerytowanym policjantem, a jego żoną Joanną. Po awanturze kobieta uciekła z domu, a on ruszył jej śladem, w ten sposób dotarł na posesję teściów. Tam właśnie ukryła się Joanna. Na miejscu wybuchł krwawy dramat: Dariusz R. zaatakował nożem starsze małżeństwo. Jego żonie udało się zbiec. Niestety, 80-letni Tadeusz B. poniósł śmierć na miejscu.
W trakcie sekcji zwłok patolodzy odkryli na ciele ofiary aż dziewięć ran od noża. Jego 76-letnia żona Renata, która również padła ofiarą ataku zięcia, przeżyła ten koszmar. Kobieta trafiła na oddział szpitala w Krakowie, a jej stan lekarze określają jako ciężki, ale stabilny.
Mieszkańcy wspominają zamordowanego Tadeusza jako bardzo uczynnego człowieka. Z zawodu był hydraulikiem, zawsze chętnie pomagał innym i cieszył się szacunkiem w okolicy. Z żoną wiedli spokojne życie, prowadzili niewielki ogród z warzywami i hodowali kury.
Sąsiedzi o Dariuszu R.: "To nie jest fajny gość"
Opinie o zatrzymanym są zgoła inne. Z relacji miejscowych wynika, że był człowiekiem zamkniętym w sobie i pochodził z innej wsi. Wszyscy w Mierzawie wiedzieli, że między nim a żoną dochodziło do awantur, nawet w miejscach publicznych. Podobno przez pewien czas nie mieszkali razem, a Joanna wielokrotnie szukała schronienia u swoich rodziców.
Również dawni koledzy z pracy nie mają o Dariuszu R. dobrego zdania. Anonimowo przyznawali na łamach "Super Expressu", że był osobą problematyczną i pozbawioną taktu.
Rodzina nie figurowała w systemie "Niebieskiej Karty". Mimo to, prokurator nadzorujący śledztwo potwierdził, że w domu panowała napięta atmosfera, o czym świadczą zgromadzone dowody, choć formalnych skarg na przemoc nie odnotowano. Przesłuchanie podejrzanego Dariusza R. zostało zaplanowane w prokuraturze na 23 czerwca, na godzinę 10:00.